
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoProsto z boiska w Tucholi.
Nie w taki sposób powrót na boisko wyobrażali sobie piłkarze Brdy Rytel. W czasie niedzielnego (14.02), wygranego 5:1 sparingu z Fuksem Wielowicz poważnej kontuzji głowy doznał bramkarz zespołu z gminy Czersk. Szymon Gnaciński pechowo zderzył się z kolegą zespołu i z urazem czaszki został przewieziony prosto z boiska w Tucholi do szpitala w Bydgoszczy.
"To była sytuacja, jakich jest mnóstwo we wszystkich meczach" - relacjonuje Weekend FM trener Brdy Mateusz Weyna, który sytuację widział z odległości kilkudziesięciu metrów.
- Bramkarz Szymon wychodzi z hasłem "moja!" po piłkarsku mówiąc, z naprzeciwka biegł nasz zawodnik i po prostu z pełnym impetem uderzyli w siebie. Później już wiadomo, od razu wezwaliśmy karetkę, ona przyjechała w niecałe 10 minut, naprawdę dosyć szybko zareagowali i zabali Szymona do Bydgoszczy i do teraz tam jest.
Mateusz Weyna
Najnowsze informacje o stanie zdrowia Szymona są dobre. Jak dowiedziało się Weekend FM, po operacji bramkarz Brdy Rytel został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej i przeniesiony na oddział neurochirurgii. Jest świadomy i kontaktowy. "Te informacje przyniosły nam ulgę, bo wcześniejsze wieści nie były optymistyczne. Trzymamy kciuki za powrót Szymona do zdrowia" - dodaje Weekend FM trener Mateusz Weyna.

Słuchaj w: