Wyremontowali domek letniskowy, a odpady po wymianie dachu, przywieźli do lasu na terenie Nadleśnictwa Kościerzyna. Dwóch mieszkańców powiatu starogardzkiego wpadło na gorącym uczynku. Zauważył ich leśniczy, który akurat trafił na ten nielegalny "rozładunek". Na miejscu pojawili się też funkcjonariusze straży leśnej. Mężczyźni zostali ukarani mandatami. Jak przyznają przedstawiciele Nadleśnictwa Kościerzyna, śmiecenie w lasach nadal jest poważnym pogłębiającym się problemem. To ma odzwierciedlenie w konkretnych kosztach. Nadleśnictwo rocznie ponosi około 100 tys. zł kosztów związanych właśnie z uprzątaniem lasów. "Chyba nic już nas nie zaskoczy. Znajdujemy opony i części samochodowe Są też sprzęty AGD, meble i inne elementy wyposażenia mieszkań. Trudno zrozumieć takie zachowanie. Być może niektórzy nie mają po prostu świadomości, że można wywieźć te odpady za darmo lub za niewielką odpłatnością do punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych" - mówi Weekend FM Maciej Piankowski inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Kościerzyna. Jak dodaje, przedstawiciele lasów państwowych za każdym razem starają się ustalać sprawców śmiecenia w lasach:
- Można się spodziewać wizyty leśniczego, a oprócz tego całe Lasy Państwowe podjęły taką walkę z tego typu procederem za pomocą fotopułapek. Są miejsca "dyżurne", w których te śmieci najczęściej się pojawiają, w tych miejscach stawiamy fotopułapki i na podstawie filmów i zdjęć będziemy identyfikować i wyciągać konsekwencje.
Za pozostawienie śmieci w lasach grozi 500 złotowy mandat. Dodatkowo mandat w takiej samej wysokości można otrzymać za nieuprawniony wjazd do lasu. Sprawcy są zobligowani też do uprzątnięcia tego terenu.

















