Najpierw była blokada ronda Jana Pawła II, a potem przemarsz ulicami miasta. Około 40 osób brało dziś (28.01) udział w Człuchowie w proteście przeciwko publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zakazującego aborcji. Początkowo uczestnicy chodzili po przejściach dla pieszych przy rondzie, a potem zdecydowali się przejść na Rynek.
Dziękuję serdecznie wszystkim za przybycie, dawno się nie widzieliśmy.
Nie wierzę co się dzieje w tym państwie, że są odbierane nam prawa. Jest to bardzo, bardzo nieludzkie.
No jestem oburzona i tak myślę, że tak wszyscy jesteśmy w całym kraju oburzeni tym, co robi rząd. Nie zgadzamy się i będziemy protestować.
Wasze kaplice, nasze macice!
Jesteśmy tutaj z tego względu, że wspieramy kobiety, no bo w przyszłości też będziemy mieć może córki. No i też na pewno nie chciałbym, żeby moja córka urodziła chore dziecko. Moim zdaniem powinna być dopuszczona aborcja.
Mówili reporterowi Weekend FM uczestnicy manifestacji. Przy rondzie pojawił się też jeden mieszkaniec miasta, który w niepochlebnych słowach komentował strajk.
Takie hasła jak "moja pipa, moja sprawa"? Ludzie... To coś mało wychowania rodzice dali.
Pan jest taką jednoosobową kontrmanifestacją? - pyt rep.
Nie, ja nie jestem. Ja tylko jestem mieszkańcem, proszę pana. I nie życzę sobie, żeby parę osób tutaj blokowało całe miasto.
Posłuchaj dłuższego reportażu z protestu w Człuchowie:
Po ponad dwóch miesiącach od ostatniego protestu, w Człuchowie znów odbył się Strajk Kobiet. Panie oraz wspierający je mężczyźni wyszli na ulice miasta, żeby zaprotestować przeciwko po publikacji antyaborcyjnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Z uczestnikami manifestacji i jednym jej przeciwnikiem rozmawiał reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka.















