- Dziś największym problemem chojnickiego szpitala są ograniczone zasoby kadrowe w stosunku do liczby chętnych, które zgłosiły się do szczepień. – Pan minister wymyślając sobie ideę szpitali węzłowych, nie wziął pod uwagę absolutnie tego, że szpitale węzłowe, to są przeważnie szpitale powiatowe, jak nasz na przykład, które mają ograniczone zasoby kadrowe - mówi Weekend FM koordynator ds. szczepień w Szpitalu Specjalistycznym w Chojnicach Alina Kamowska. – Ja chciałam przypomnieć, że my w ostatnich miesiącach byliśmy zobligowani do otwarcia tak naprawdę dodatkowego, dwuodcinkowego oddziału covidowego, więc jakby cała baza kadrowa tam została skierowana, a i tak wystarcza, aczkolwiek jest na skraju wydolności. Natomiast teraz zostaliśmy jeszcze obciążenie bardzo dużą ilością szczepień.
- Jak mówi Alina Kamowska, przy szczepieniach przeciwko COVID-19 w chojnickim szpitalu pracują na stałe dwie pielęgniarki i dwóch lekarzy, z czego jeden przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim. Przy kwalifikacji do szczepień pomaga więc sam dyrektor placówki Maciej Polasik, który dzieli nowe zadania z obowiązkami dyrektora.
- Z jednej strony fajnie, że zgłosiło się tak dużo osób do szczepień, natomiast z drugiej strony, gdyby pan minister rozdysponował zadania, które skierował na nasz szpital, czyli szpital węzłowy, zaszczepiania wszystkich pracowników okolicznych podmiotów medycznych, gdyby rozdysponował na okoliczne POZ-ty, na wszystkie chojnickie przychodnie, myślę, że wszystko poszłoby o wiele sprawniej, o wiele szybciej - uważa Alina Kamowska.
- Przy zamawianych 90 dawkach szczepionek tygodniowo dzienna wydajność chojnickiego szpitala to 18 iniekcji. Tym samym - jak szacuje Alina Kamowska szczepienia etapu 0 zakończą się w chojnickim szpitalu pod koniec lutego.
- Do tej pory - jak zapewnia Alina Kamowska - wszystkie szczepionki otrzymali wyłącznie pracownicy szpitala. – Jeżeli by się zgłosił ktoś spoza listy, którą wysłaliśmy do Ministerstwa Zdrowia, to na pewno byśmy taką osobę wyłapali, ponieważ ta osoba nie miałaby skierowania w systemie, więc nad tym mamy kontrolę. Tym bardziej, że na razie szczepimy własnych pracowników, więc wiemy kto przychodzi - mówi Alina Kamowska odnosząc się do głośnych w Polsce przypadków szczepień osób poza kolejnością.
- To, że ktoś ponad kolejnością się trafi, myślę, że to nie jest jakieś wielkie przestępstwo, dlatego apelowałabym do mieszkańców naszego regionu, żeby nie dawali się wciągać w jakieś dziwne spekulacje, że ktoś tam chciał oszukać, bo pani Krystyna Janda się zaszczepiła, i teraz ona jest poza kolejnością i czy ona jest uprawniona, czy nie jest uprawniona - uważa Alina Kamowska. – Ja myślę, że - tak, fajnie, Pani Krystyna się zaszczepiła. A wiem, że fanów ma dużo - to sobie pomyśli "O!, Krysia się zaszczepiła, i ja też pójdę do szczepienia". I ja bym w ten sposób na to patrzyła, a nie to, żeby rozliczać każdą osobę, która zgłosi się do szczepień. Natomiast wiadomo, że to nie może być nagminna praktyka, bo osoby z tak zwanej grupy 0 mają pierwszeństwo.
- Koordynator apeluje również do zewnętrznych podmiotów leczniczych, które głosiły swoich pracowników do szczepienia w chojnickim szpitalu – Bardzo bym prosiła, żeby nie dzwonić do nas, ponieważ ilość telefonów, które odbierają pracownicy mojego działu totalnie dezorganizuje nam pracę. Na pewno każdy, kto się zgłosił i kto wysłał swoje zgłoszenie, jeżeli skończmy tylko szczepienia naszych pracowników - co mówi może potrwać do końca lutego - na pewno będziemy się odzywać, także żaden podmiot nie zostanie pominięty.
Posłuchaj rozmowy z koordynator ds. szczepień w Szpitalu Specjalistycznym w Chojnicach Aliną Kamowską.















