Rada Powiatu Chojnickiego uchwaliła przyszłoroczny budżet. Ma być gwarancją bezpieczeństwa, bo samorządowcy spodziewają się, że, z powodu pandemii i jej skutków, najbliższe miesiące i lata będą raczej trudne. Najważniejsze budżetowe wskaźniki omówił starosta Marek Szczepański.
Dochody 142 mln 200 tys. zł, wydatki 148 mln 200 tys. zł, co stanowi deficyt 6 mln zł, który będzie pokryty wolnymi środkami z lat ubiegłych. Jest dość znaczna różnica jeżeli chodzi o bieżący rok a rok przyszły. Ona wynika m.in. też z tego zwiększonego wpływu z tytułu podatku PIT, który powiat chojnicki był też w pewnym sensie szczęśliwym beneficjentem.
W przyszłym roku powiat nie będzie zaciągał nowych kredytów. Na inwestycje przeznaczy 16 mln 700 tys. zł, a spodziewane zadłużenie na koniec 2021 roku ma wynieść 17 procent.
Przyszłorocznego budżetu nie poparli radni z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Wstrzymali się od głosu, bo mieli liczne zastrzeżenia.
Od samego początku tej kadencji i w poprzednich kadencjach krytykowaliśmy istnienie stanowiska etatowego członka zarządu i tu jesteśmy konsekwentni od lat. Również od wielu lat mówimy o wspieraniu niewydolnej spółki Promocji Regionu. Krytykujemy również dodatki specjalne dla członków zarządu, dla sekretarza, skarbnika, w momencie kiedy trzeba zaciskać pasa.
Mówił w imieniu klubu radny Wojciech Rolbiecki, który jednak też wskazał też na pozytywne budżetowe aspekty, np. inwestycje i projekty drogowe.
W trakcie dyskusji wokół budżetu wyjaśniono też zapis o wzroście nakładów na wynagrodzenia. Radna Mirosława Dalecka chciała wiedzieć, czy 100 tys. zł więcej oznacza kolejne dodatki specjalne dla zarządu. Okazało się jednak, że to skutek ubiegłorocznego wzrostu najniższej pensji czy podwyżki dla pracowników oraz nauczycieli.
Ostatecznie budżet przyjęto 14 głosami ´za´, przy 5 ´wstrzymujących się´.















