Po ponad dwóch tygodniach przerwy, w Człuchowie doszło dziś (22.11) do kolejnej odsłony Strajku Kobiet. Tym razem był to milczący protest. Na Rynku zgromadziło się ponad 30 osób. Uczestnicy wysłuchali postulatów Strajku Kobiet, a po 10 minutach stania ze światełkami w dłoniach rozeszli się do domów.
Data manifestacji była nieprzypadkowa – odbyła się miesiąc po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, skutkującego zaostrzeniem prawa aborcyjnego w Polsce.
Mam siedmiomiesięczną wnuczkę i bardzo bym chciała, żeby ona miała prawo wyboru - w sytuacjach oczywiście wyjątkowych - żeby ona miała prawo wybrać.
Dzieją się rzeczy, których nie jestem w żaden sposób w stanie zaakceptować. I nie mam innej możliwości protestu, jak pojawić się tutaj.
Teraz nie walczymy już o powrót do tego tzw. kompromisu, tylko o wolną aborcję w Polsce.
Może ludzie się boją? Nie wiem, policja tutaj stoi i tak dalej. Każdy widzi co się działo w Warszawie i widocznie dlatego jest nas tak mało [A jest się czego bać, pani zdaniem?-pyt. rep.] Uważam, że nie. Człowiek odważny, który dąży do prawdy, to się niczego nie boi.
Nie możemy się poddawać, bo my jesteśmy siłą tego protestu. Od naszej determinacji zależy jaki skutek on osiągnie. Niech rząd widzi nasz sprzeciw.
Kolejna odsłona protestu kobiet w Człuchowie zaplanowana jest na 28 listopada. Będzie to „słodki strajk”.
Dowiedz się więcej:
Były przemarsze po mieście, protesty samochodowe czy wspólne tańczenie „kaczuch” na Rynku. Różne formy miały dotychczasowe Strajki Kobiet w Człuchowie. Wszystkie miały jednak o wiele wyższą frekwencję niż ten niedzielny (22.11). Milczący protest na człuchowskim Rynku został zorganizowany miesiąc po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który wywołał falę manifestacji w całej Polsce. Z jego uczestnikami rozmawiał reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka.





















