Maszerowali po mieście, a na rynku zatańczyli "Kaczuchy". Około 200 osób wzięło udział we wtorkowym (3.11.) Strajku Kobiet w Człuchowie. Protest rozpoczął się o 18:00 na rynku. Tutaj po wspólnym tańcu zgromadzeni ruszyli na ulice miasta.
Kolejny raz dziękujemy za przybycie. Nie możemy się poddawać, mieliśmy tydzień przerwy, ale to nie znaczy, że rezygnujemy. Nie damy się zastraszyć władzy i prokuraturze. Tym bardziej słowami, że będą wsadzać organizatorów strajków, bo jeżeli damy się zastraszyć, to oczywiście będą wiedzieli, że będą mogli robić z nami co, chcą.
Postanowiliśmy trochę ożywić ten strajk. Odtańczyliśmy "Kaczuchy", dla zwykłej zabawy, żeby rozruszać trochę ludzi przed strajkiem.
"Myślę, czuję, decyduję"
Nie poddamy się, będziemy do końca protestować, aż rząd nie odstąpi od swoich pomysłów i przestanie z rękawa sypać pomysłami nowych ustaw, nieprzemyślanymi.
"To jest wojna"
Jeżeli się wierzy w coś, to się wierzy do samego końca, miejmy nadzieję, że pozytywnego. Na pierwszym proteście w Człuchowie było dziewięć osób, teraz jest znacznie więcej i zawsze trzeba się z tego cieszyć. To jest mój pierwszy plakat, który zrobiłam, czyli "No Woman, No Kraj". A na maseczce, z każdym dniem robię na nowej maseczce znak błyskawicy.
Pomimo tego, że ludzi było na pewno mniej niż zawsze, ale było na pewno bardziej wesoło. Było na pewno trochę inaczej niż zawsze. Miejmy nadzieję, że się da, choć i tak wszystko zależy od nich, ale trzymajmy kciuki, no i nie poddajemy się, walczymy mimo wszystko. Jeżeli będziemy się obawiać, oni będą wiedzieli, że mogą robić z nami, co chcą, więc nie możemy się poddawać.
Demonstracja trwała około godziny. Na piątek organizatorzy zapowiadają w Człuchowie kolejny protest. Tym razem samochodowy.
Zobacz nagranie z wtorkowego Strajku Kobiet w Człuchowie:































































