Jak zawsze zebrały się pod biurem posła Prawa i Sprawiedliwości Aleksandra Mrówczyńskiego i stamtąd wyruszyły w swój codzienny czarny spacer. W poniedziałek (2.11.) w Chojnicach odbył się kolejny protest pań, które nie zgadzają się na zaostrzanie prawa aborcyjnego.Tym razem przyniosły ze sobą znicze.
Myślę, że jak się skrzyknie cała Polska, dziewczyny cały czas gdzieś tam aktywnie wrzucają jakieś posty i wszyscy będziemy się łączyć z naszymi kobietami z całej Polski, to myślę, że będziemy dalej aktywnie brać udział w protestach, strajkach. Oby tylko nie zabrakło nam zapału. Nie ma kompromisu w tej sprawie, to na pewno nie. Możemy zacząć rozmawiać przede wszystkim. Jeśli rząd będzie chciał z nami rozmawiać, chcemy rozmawiać, ale nie ma kompromisu.
Raczej szybko się nie poddadzą ludzie, myślę, że się nie poddadzą, dopóki się nie cofną.
Znicze przygotowane są po to, żeby zapalić znicz na grobie demokracji. No i przy okazji dzisiaj jesteśmy oburzone faktem wystosowania przez Prezydenta projektu ustawy, do której kobiety odniosły się właściwe jednoznacznie z takim wykrzyknikiem "Człowieku opamiętaj się! Nie słyszysz, co ludzie mówią na ulicach".
Kobiety nie są same, mają wsparcie w mężczyznach również. Się bardzo na początku czułem niezręcznie przychodząc na Strajk Kobiet na zasadzie "nie sądzę, czy powinienem tutaj być", ponieważ jak sama nazwa mówi to jest Strajk Kobiet, nie chciałem tego jakby zawłaszczać, ale okazuje się, że może jest tutaj dla nas miejsce i możemy zawsze wspierać, nie musimy błyszczeć. Kobiety mogą błyszczeć, a my po prostu możemy nosić transparenty, dźwigać, do tego zawsze też się przydamy.
Mówiły reporterce Weekend FM protestujące chojniczanki.
Zapalone znicze zostały potem ułożone na płycie chojnickiego rynku w kształt błyskawicy - symbolu kobiecego sprzeciwu.
Panie odczytały też wystosowany przez Ogólnopolski Strajk Kobiet apel do prezydenta Andrzeja Dudy.


































