– Ten teren badamy od 1993 roku, sukcesywnie, rok po roku odsłaniamy kolejne, niewielkie niestety fragmenty, stanowiska. Tutaj właściwie co roku wychodzą nam takie rzeczy, których się nie spodziewaliśmy - mówi archeolog Łukasz Trzciński, który od lat bada tereny we wsi Ostrowite, w gminie Chojnice. – Znajdujemy różnego typu konstrukcje grobów, też zabytki, które tutaj są dla nas zaskoczeniem. Potencjał tego miejsca jest ogromny. Tylko jednocześnie skala tego stanowiska też jest ogromna. Przy naszych możliwościach to zajmuje naprawdę dużo czasu.
– Już od dwunastu lat, właściwie to jest teraz trzynasty sezon badamy wczesnośredniowieczne cmentarzysko szkieletowe. W tym roku trafiliśmy na jeden pochówek. Pochówek bardzo ciekawy, bo zmarłemu włożono do grobu misę brązową. To nie są częste rzeczy, takie rzeczy to był produkt jak najbardziej elitarny. Z całej Polski znamy około czterdziestu takich grobów, z czego trzy są z Ostrowitego - mówi Łukasz Trzciński.
– Zachowały się też resztki dwóch szklanych pucharków, które przyjechały tutaj z terenu Imperium Rzymskiego. Prócz tego jeszcze znaleźliśmy złotą monetę cesarza Witeliusza. To jest moneta z 69 roku n.e., jedyna właściwie na północ od Alp. Cesarz rządził całe trzy miesiące, czyli dosyć rzadka rzecz - wymienia archeolog.
7 tys. lat temu...
– Początki osadnictwa na tym terenie to jest okres mniej więcej siedem tysięcy lat temu. Pojawiają się tutaj pierwsi rolnicy na tych ziemiach. Ich tu nie powinno być – Według dotychczasowego stanu wiedzy ich tu nie powinno być. Oni przywędrowali tutaj z południa Polski, poprzez Kujawy i do tej pory sądziliśmy, że oni poruszali się dalej na północ dolinami Wisły i Odry. A się okazuje, że tutaj też się pojawili - mówi archeolog.
Wyspa na jeziorze Ostrowite musiała być ważna
– W tym roku weszliśmy na wyspę. Nie są to pierwsze badania na wyspie, bo już wcześniej mieliśmy tam jeden wykop. Tam też badali koledzy z Torunia. My w tym roku odsłoniliśmy na wyspie jeden ar. Nie jest to dużo na taką wyspę, to było takie przygotowanie. Badania będą trwały dalej w przyszłym roku. Chodziło nam o wstępne rozpoznanie terenu wyspy, próbę poznania, rozplanowania funkcji czy też istniejącej tam w średniowieczu zabudowy - mówi Łukasz Trzciński.
– Trafiliśmy najprawdopodobniej na jakąś piwniczkę obiektu mieszkalnego. Jest to już jakiś ślad, ale to jest za mały obszar, żeby wyciągać większe wnioski.
– Wyspa musiała być ważna w średniowieczu, gdyż na nią prowadził most. Budowa takiego mostu to nie była łatwa, tania i prosta rzecz. Takie mosty stawiano jednak w miejscach dosyć ważnych - mówi Trzciński.
Duma mieszkańców
Od lat projektem badawczym w Ostrowitem żywo interesuje się lokalna społeczność.
– Przeżywamy to i kibicujemy tym wykopaliskom. Cieszymy się, że tutaj w naszej miejscowości coś takiego się odbywa, no i że ta ziemia jest bogata w takie zasoby. Cieszymy się z tego, jesteśmy dumni - mówi przewodnicząca Stowarzyszenia św. Jakuba w Ostrowitem Barbara Majer, która zorganizowała spotkanie archeologa z mieszkańcami.
– To jest zawsze bardzo przyjemna rzecz, bo tak naprawdę takie prace dla wielu osób nie mają sensu, ale jeżeli widać jakieś zainteresowanie, widać, że lokalna ludność coś z tego czerpie, to jest takie bardzo miłe przede wszystkim. Miłe, bo widać, że to się robi dla kogoś i jest jakiś cel tego wszystkiego. Ludzie interesują się historią, swoją okolicą, inaczej podchodzą też do zabytków - mówi Tomasz Trzciński.
Grecja już ich tak nie zaskakuje
– Tutaj na przykład właściciel sąsiedniego pola, u którego znaleźliśmy właśnie tę osadę neolityczną był parę lat temu na wycieczce w Grecji. I przewodnik tam właśnie mówił, że tutaj są zabytki sprzed dwóch, trzech tysięcy lat. A on powiedział do swojego znajomego "a ja mam sprzed siedmiu" - wspomina archeolog Łukasz Trzciński.
– Człowiek jednak tu mieszka, jest zżyty z tym terenem - mówi mieszkaniec Ostrowitego Wojciech Nosiński, który w grupie strażaków ochotników pracował przy karczowaniu wyspy i przygotowaniu terenu dla archeologów. – Człowiek się bardziej interesuje historią, kiedyś sobie nie zdawał sprawy, jak kiedyś ktoś tu mieszkał. Nie wszędzie są takie odkrycia i wykopaliska, nie każdy się może pochwalić, że u nas pracują archeolodzy i znajdują takie ciekawe rzeczy.
Ceramika na polu u Zenka
- Takie wykopaliska, które przeprowadzają archeolodzy wprowadzają naszą gminę Chojnice w otchłań czasu - mówi Zenon Mazur, właściciel ziemi, na której pracują archeolodzy. Sam przyznaje, że od lat sam uczy się od archeologów o pochodzeniu swoich przodków. – Chciałbym, że by ludzie, którzy mieszkają na tej ziemia wiedzieli skąd przybywają. Krótko żyjemy, a nie pamiętamy o tamtych, co przed nami.
Posłuchaj reportażu z Ostrowitego:
Archeolodzy w Ostrowitem - posłuchaj















