Ostatni dzień okienka transferowego przyniósł rozwiązanie sprawy Bartosza Wolskiego - zawodnika, który zdezerterował z Chojniczanki, choć obowiązywał go kontrakt ważny jeszcze przez rok. Trenerowi Adamowi Noconiowi zakomunikował, że nie interesuje go gra poniżej pierwszej ligi, a ostatecznie też wylądował w drugiej. Przeniósł się z Chojniczanki do jednego z jej najgroźniejszych rywali w walce o awans - Stali Rzeszów.
"Sprawa transferu Bartosza potoczyła się błyskawicznie, jak to zwykle dzieje się w ostatnim dniu okienka transferowego" - mówi Weekend FM dyrektor sportowy Chojniczanki Dawid Frąckowiak.
- Ostatecznie znaleźliśmy gdzieś tam wspólne wyjście z tej sytuacji patowej, która miała miejsce, bo że ona była patowa, to wszyscy kibice zdają sobie sprawę. Nie chcieliśmy się dalej z tym tematem męczyć i w sumie osiągnęliśmy kompromis, który myślę, że zadowala wszystkie strony.
Stal Rzeszów musiała zapłacić Chojniczance za transfer Bartosza Wolskiego, jednak ustalona kwota pozostaje tajemnicą. Jak dowiedziało się Weekend FM, w umowie nie ma zapisu, na mocy którego zawodnik miałby zakaz gry przeciwko swojemu byłemu pracodawcy. Bartosz Wolski 21 listopada będzie więc miał okazję wystąpić w meczu Chojniczanki ze Stalą w Chojnicach.















