Jarosław Niemyjski z Sępólna Krajeńskiego opowiedział Weekend FM, jak wyglądała walka z wirusem. Na co dzień jest prezesem stowarzyszenia "Dorośli - dzieciom" i socjoterapeutą, a o zakażeniu koronawirusem dowiedział się w połowie sierpnia.
"Ból głowy, gorączka, kaszel i utrata smaku. I lekarstwa, które nie pomagają" - mówi Weekend FM Jarosław Niemyjski:
- Ja ma rzadko ból głowy, ale jak mam, to boli i tutaj było tak samo, czyli ta lampka, która mi się zapaliła to bardziej chyba to, że brałem jedną tabletkę, później drugą i to nie skutkowało.
- A do tej pory skutkowało?
- Tak, a gdzieś tam czytałem, obiło mi się o uszy, że właśnie przy koronawirusie te tradycyjne leki nie zawsze działają.
Jak mówi, zgodził się porozmawiać o koronawirusie, bo z przerażeniem czyta w internecie teorie spiskowe o tym, że wirusa nie ma.
- To nie jest ściema. Jak słyszę, że to tam Bill Gates czy inni, to jest... Dla mnie poziom absurdu i tego, co się dzieje u nas, mówię o pewnej mentalności naszej też, o tym, że mamy takie konotacje do tego, żeby bagatelizować. Teraz się mówi, że ludzie się przyzwyczaili. Tylko do czego? Dopiero, jak to kogoś trafi czy kogoś bliskiego, to zmienia nam się światopogląd.
Dowiedz się więcej:
Na co dzień jest socjoterapeutą i prezesem stowarzyszenia "Dorośli - dzieciom" w Sępólnie Krajeńskim. W pierwszej połowie sierpnia dowiedział się, że jest zakażony koronawirusem. Ponieważ zwykłe tabletki na ból głowy nie pomagały, a do tego doszedł suchy kaszel, gorączka i utrata smaku, trafił na oddział zakaźny szpitala w Bydgoszczy. O tym, jak przechorował koronawirusa i o tym, jak się czuje obecnie zdecydował się nam opowiedzieć Jarosław Niemyjski z Sępólna, a rozmawiał z nim reporter Weekend FM Maciej Bór:
Z Jarosławem Niemyjskim, który przechorował koronawirusa, rozmawiał nasz sępoleński reporter Maciej Bór.















