Samowolna eksploracja jest nielegalna i grozi za nią nawet kara więzienia - przypominają archeolodzy, którzy od kilku tygodni badają chojnicką Dolinę Śmierci. To ich reakcja na wiadomość, że garstka amatorów zamierza pojawić się tu pod osłoną nocy z wykrywaczami metalu.
- Dolina Śmierci, miejsce gdzie Niemcy rozstrzeliwali Polaków, to jeden wielki grób. Nie wolno go bezcześcić - przypomina kierujący pracami archeologicznymi doktor Dawid Kobiałka. I uświadamia, że ewentualne znaleziska typu łuski po pociskach, nie mają żadnej realnej wartości.
- Te rzeczy nie mają żadnej wartości materialnej, finansowej, one po prostu są przedmiotami o znaczeniu historycznym i kulturowym. Przecież łuska jest nic nie warta z finansowego punktu widzenia. Przecież my tam nie odkopujemy złota, diamentów, przecież Niemcy, jak mordowali Polaków, do tych rowów strzeleckich nie wrzucali po sztabce złota. Proszę mieć to na uwadze.
Jak ustaliło Weekend FM, po sygnałach o zakusach nielegalnych poszukiwań, w Dolinie Śmierci będzie się pojawiać więcej patroli policji i straży miejskiej, a jedna z chojnickich firm zainstaluje tu kilka fotopułapek.















