Jako junior był w szkockim Glasgow Rangers. Po powrocie do Polski grał w Dolcanie Ząbki, Legionovii Legionowo i Zagłębiu Sosnowiec. Jego ostatnim klubem było Podbeskidzie Bielsko-Biała. Przez dwa sezony był podstawowym zawodnikiem tego klubu, ale w rundzie jesiennej obecnych rozgrywek ani razu nie pojawił się na boisku w meczu ligowym. Zagrał tylko przez 90 minut w spotkaniu Pucharu Polski. Dwa miesiące temu rozwiązał kontrakt z "Góralami" i do Chojnic przyszedł jako wolny zawodnik.
"Temat Kamila Wiktorskiego już od jakiegoś czasu krążył w naszej klubowej przestrzeni" - mówi Weekend FM dyrektor sportowy Chojniczanki Dawid Frąckowiak.
- Związane to było z potrzebą wzmocnienia defensywy, szukaliśmy cały czas środkowego obrońcy kolejnego, który podniesie wartość piłkarską naszej defensywy. To, że nie trafił do nas wcześniej, spowodowane było tym, że przez ostatnie 10 dni testowany był w klubie białoruskiej ekstraklasy.
Kamil Wiktorski podpisał z Chojniczanką kontrakt do 30 czerwca tego roku. Umowa zawiera opcję przedłużenia o dwa lata.















