- Nieczęsto zdarza się nam ratować bielika, chociaż tego typu walki to częste zjawisko. Całą sytuację zaobserwował kolega z sąsiedniego leśnictwa - mówi Weekend FM Zdobysław Czarnowski z Nadleśnictwa Kościerzyna:
- Podjechaliśmy zaraz tam, zarzuciliśmy kurtkami, żeby nas nie podziobał, zawieźliśmy do weterynarzy do Czerska, żeby pierwszej pomocy mu udzielili. Miał dosyć poważną ranę na karku, taką po szponie, otwór wielkości palca dorosłego mężczyzny był, skóra darta na lewym skrzydle i uszkodzone szpony. Weterynarze pierwszą pomoc mu zaordynowali, my szukaliśmy miejsca dla niego, kto by się nim zajął dalej.
Po opatrzeniu ran, leśnicy zawieźli bielika do miejscowości Pomieczyno, gdzie mieści się Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja". - O ile nie wda się żadna infekcja, na co liczymy, jego życiu nie zagraża już żadne niebezpieczeństwo - dodają przedstawiciele kościerskiego nadleśnictwa.






















