Tomasz Komoszyński odpowiadał na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej zorganizowanej w siedzibie Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chojnicach:
- Do nas informacja wpłynęła o godz. 3:11 dokładnie, już po 4 minutach pierwsi strażacy byli na miejscu, łącznie tam działało 14 zastępów i 40 strażaków. W momencie, kiedy przyjechaliśmy na miejsce, patrol policji próbował sforsować drzwi, bo drzwi do tego budynku z obu stron były zamknięte. Te drzwi zostały wyważone, strażacy niezwłocznie przystąpili do gaszenia pożaru, jednocześnie ewakuując te osoby. Osoby te miały ograniczoną zdolność poruszania się, większość z nich była ewakuowana razem z łóżkami. Część osób była wyprowadzona na ganek przed wyjściem głównym, ale niestety te drzwi były zamknięte, nie mogły one same się ewakuować.
Pożar sam w sobie nie był duży, spłonęło jedno pomieszczenie o powierzchni kilku metrów kwadratowych, natomiast nastąpiło gwałtowne rozgorzenie, okno zostało wyrzucone na zewnątrz, przed budynkiem stał też samochód, który też zaczął się palić. Było bardzo duże zadymienie, które utrudniało prowadzenie działań.
Ten pożar zgłosił personel. Nie ma tam systemu sygnalizacji pożarowej z tego, co wiemy. Służby dostały informację z numeru alarmowego. Jesteśmy w trakcie badania odbiorów. Czynności w tym budynku były prowadzone, była wydana decyzja administracyjna, natomiast w tej chwili nie chciałbym się wypowiadać na ten temat. Sama ewakuacja z budynku trwała 20-25 minut, w ciągu maksymalnie 50 minut wszystkie osoby znajdowały się już w karetkach i odjechały. Sama ewakuacja w tych warunkach była bardzo sprawnie przeprowadzona.
Mówił nadbrygadier Tomasz Komoszyński, Pomorski Komendant Wojewódzki PSP w Gdańsku.















