Dwa samce dziś (31.10) o 4.00 nad ranem trafiły do podczłuchowskiego ogrodu zoologicznego. Rozładunek trwał dwie godziny. Zwierzęta zajęły wybieg po tygrysie, który zdechł ze starości kilka miesięcy temu.
"Zaproponowaliśmy pomoc ogrodowi zoologicznemu w Poznaniu, który nie miał warunków do opieki nad wszystkimi dziewięcioma tygrysami, które przeżyły" - mówi Weekend FM kierownik zoo pod Człuchowem Bogdan Gończ.
- Są bardzo odwodnione, osłabione, ale kondycja jest taka, że im pozwala chodzić, pobierać płyny, pomału jedzenie. Z zewnątrz nie wyglądają strasznie. Zobaczymy dalej, co pokażą następne dni. Na razie muszą odpoczywać. Mają tu u nas dwa pomieszczenia, wyjście na zewnątrz, będą mogły wychodzić, jak dojdą do siebie i będzie wszystko dobrze.
Na razie nie wiadomo, jak długo tygrysy zostaną w podczłuchowskim zoo. O tym będą decydowały władze ogrodu zoologicznego w Poznaniu. Jak na razie, obydwa samce są zamknięte w pomieszczeniach przy wybiegu i nie można ich oglądać. Są pod stałą opieką weterynarzy.
Więcej na ten temat:
Od kilku dni cała Polska żyje historią tygrysów, które w sobotę utknęły na granicy polsko-białoruskiej. Zwierzęta były transportowane w skandalicznych warunkach. Jeden z kotów nie przeżył. Los pozostałych może być lepszy także dzięki pomocy zoo w Sieroczynie pod Człuchowem. To tu dziś nad ranem trafiły dwa z dziewięciu ocalałych tygrysów. O tej sprawie reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka rozmawiał z kierownikiem zoo pod Człuchowem Bogdanem Gończem.
Na temat tygrysów, które trafiły do zoo pod Człuchowem reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka rozmawiał z kierownikiem zoo pod Człuchowem Bogdanem Gończem















