Sprawdziły się przewidywania dyrektora człuchowskiego szpitala Zdzisława Rachubińskiego. Już odbierając od wojewody Dariusza Drelicha i wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego symboliczny czek na 400 tysięcy złotych, przewidywał, że te pieniądze nie wystarczą na zakup w pełni wyposażonego ambulansu. Przetarg potwierdził jego słowa. Karetka wyposażona m.in. w defibrylator, urządzenie do uciskania klatki piersiowej, nosze czy krzesełko kardiologiczne to koszt 669 tys. zł. Nawet na sam samochód zabraknie pieniędzy, bo przetarg pokazał, że to koszt 528 tys. zł.
"To jest jakiś falstart, który nie powinien się zdarzyć" - mówi Weekend FM starosta człuchowski Aleksander Gappa.
- Przyjechał pan minister, pan poseł, pan wojewoda, przywieźli te plansze 400 tys., okazało się, że jest to karetka tylko i wyłącznie w zabudowie blaszanej bez żadnego wyposażenia, łóżko jest jedynie w środku. Nie robi się takiej propagandy, nie robi się takich rzeczy. Prawie 300 tys. musi dyrektor szukać, żeby mógł zapłacić. Przecież wiemy, że nie ma tych pieniędzy i choćby nie wiadomo co zrobił, jeśli nie dostałby wsparcia, to ich u siebie nie znajdzie.
Postępowanie przetargowe zostało unieważnione i zapowiadane jest kolejne. Jednocześnie dyrektor człuchowskiego szpitala napisał do ministra zdrowia i wojewody wniosek o zwiększenie dofinansowania. Jeśli do tego nie dojdzie, niewykluczone, że szpital zrezygnuje z przyznanych pieniędzy.















