Nie chce oddać swojej ziemi pod drogę i z tego powodu procesuje się z gminą Chojnice. Jan Bukowski z Chojniczek uważa, że gmina próbuje go oszukać, bo zarówno on, jak i inni mieszkańcy wsi dobrze pamiętają, że sporna droga wcześniej biegła tuż obok, przez pole sąsiada:
- Tą drogą jeździła z Chojniczek cała wioska na grzyby do lasu, na żurawinę. Widzą dokładnie, że droga jest zaorana. Myśmy odwołali się do gminy, że się nie zgadzamy, bo to jest złodziejstwo, więc gmina dała sprawę do sądu. 2 tys. m kw. jest zabrane, a robią to dlatego, ze wokół są działki budowlane.
Mówi Weekend FM Jan Bukowski, który straty spowodowane wytyczeniem drogi na jego polu szacuje na 200 tys. zł. Inne zdanie w tej sprawie mają urzędnicy.
- Droga na polu pana Bukowskiego była zawsze. Problem w tym, że nie udało się odtworzyć jej granicy. Tym właśnie zajmuje się sąd - mówi Weekend FM dyrektor gminnego Wydziału Rolnictwa, Środowiska i Gospodarki Nieruchomościami, Andrzej Brunka.
Granica ta nieznana nie została ustalona. To sąd dopiero ustali, jaki jest przebieg tej granicy. A pan Bukowski ustala w swoim mniemaniu, że ta droga powinna mieć, podejrzewam, 3 metry. Natomiast nasze wskazanie jest 5 metrów. Jak gdyby uważa, że te 2 metry my zabraliśmy, ale to jest nasze wskazanie, nasze stanowisko w postępowaniu sądowym.
Jak dodaje dyrektor Brunka, granicę drogi na polu sąsiada Jana Bukowskiego geodeta odtworzył na podstawie materiałów geodezyjnych.
Sprawa w chojnickim sądzie toczy się od ubiegłego roku i już dwukrotnie na spornej ziemi odbyła się sądowa wizja lokalna.















