Biegli z Gdańska pracują nad odzyskaniem zapisu z monitoringu z przedszkola niepublicznego Skrzaty w Chojnicach. Może to być kluczowy dowód w śledztwie w sprawie rzekomego znęcania się nauczycielek nad kilkuletnimi dziećmi. To miało polegać m.in. na spinaniu im ust klamerkami czy zamykaniu maluchów w ciemnym pomieszczeniu. Więcej na temat postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Człuchowie wie reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka:
Na odzyskaniu filmu z przedszkolnych kamer śledczym zależy szczególnie, bo byłby to jeden z niewielu obiektywnych dowodów w sprawie. Wiadomo, że zapis z monitoringu jest uszkodzony i biegli specjaliści z Gdańska starają się go odzyskać. Mają też odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób doszło do uszkodzenia filmu i czy - mówiąc kolokwialnie - ktoś przy nim majstrował. Tymczasem śledztwo toczy się swoim trybem. Prokuratorzy i pracujący pod ich nadzorem policjanci wykonali też szereg innych czynności. Przesłuchali już dziewięcioro rodziców i 10 pracowników przedszkola. Zabezpieczyli też nagranie rozmowy jednej z mam z przedszkolanką. W samym przedszkolu wykonano też dodatkowe oględziny, z których wynikło, że pomieszczenie opisywane jako "ciemny kantorek" jest pokojem gospodarczym z dość dużym oknem. Z kolei dyrektor placówki dołączyła do akt film jednej z zabaw integracyjnych, w których wykorzystywane były klamerki. Ma to być odpowiedź na pytanie skąd więzły się klamerki w przedszkolu
Na razie śledczy nie zdecydowali się na przesłuchanie dzieci, a chodzi o pięcioro maluchów w wieku czterech i pięciu lat, w tym dwoje autystycznych. Takie przesłuchanie jest możliwe tylko w sądzie, w obecności rodziców i psychologa. Jak informuje Weekend FM prokurator rejonowy w Człuchowie Tomasz Klukowski, takie czynności zostaną przeprowadzone tylko wówczas, gdy okażą się niezbędne. Dodajmy, że w tej sprawie nikt, jak dotąd, nie usłyszał zarzutów.















