Ciało chłopca było poparzone w 70 procentach po wypadku, do którego doszło w czasie zabawy z kolegami. Stało się to na początku kwietnia:
Jeden z chłopców znalazł jakąś substancję za jakimś budynkiem. Zaczął tą substancję rozlewać i polewać. Alan stał najdalej. Niestety, płomienie sięgnęły właśnie mojego syna. Marzyłam, żeby w końcu syna za rękę złapać, wyjść z nim po prostu i zabrać syna do domu.
Mówi mama Alana. Lekarze ze szpitala w Szczecinie - Zdrojach wykorzystali nowoczesną metodą przeszczepu keratynocytów, czyli komórek skóry, które najpierw namnożyli, a potem wyhodowali z nich idealnie pasująca skórę do przeszczepu.















