Od klientki na stacji paliw w Rzeczenicy dowiedział się, że pali się las w okolicach Gwieździna. Nie zastanawiając się ani chwili, rzucił wszystko i swoim własnym wozem strażackim i pojechał walczyć z ogniem.
Mowa o Konradzie Zachajczuku, właścicielu Prywatnego Muzeum Pożarniczego PRL w Gwieździnie. Wszystko działo się 23 kwietnia, a podczas ostatniej sesji Rady Gminy Rzeczenica mieszkaniec Gwieździna otrzymał podziękowania od zastępcy nadleśniczego Nadleśnictwa Czarne Człuchowskie Grzegorza Bąka.
- Pan Konrad przywraca nam wiarę w ludzi. Uruchomił jeden ze swoich eksponatów muzealnych i ruszył na akcję łamiąc wszelkie konwencje, ale w tym momencie nie liczą się konwencje, liczy się prawdziwy zryw.
"Myślałem, że chodzi po pożar w Gwdzie Wielkiej, bo w tym samym czasie niemal wszystkie siły i środki z naszego terenu brały udział w akcji pod Szczecinkiem" - mówi Weekend FM Konrad Zachajczuk, który pracuje też w Wojskowej Straży Pożarnej w Czarnem.
- Długo nie myśląc, wiedziałem, że żadne auto nie przyjedzie, tylko jest zastęp z Państwowej Straży Pożarnej, postanowiłem jechać z pomocą. Przyjechałem do domu, babcia otworzyła bramę, mundur, w samochód i rura, że tak powiem. Od razu auto było z wodą, pierwsze co zrobiłem, to zrzut wody z działka.
Mieszkaniec Gwieździna otrzymał w podziękowaniu model wozu strażackiego. Jak określił to zastępca nadleśniczego, w środku w butelce schowany był jeszcze "środek gaśniczy".















