Zła sytuacja sępoleńskich strażaków-ochotników została opisana w sprawozdaniu działalności OSP w 2018 roku, a dyskutowano o niej na ostatniej sesji Rady Miejskiej.
Czy rzeczywiście jest tak źle i co na to władze miasta? - o szczegółach reporter Weekend FM Maciej Bór:
Czy rzeczywiście jest tak źle tego do końca nie wiadomo, bo sytuacja na sesji była dość kuriozalna. Pod sprawozdaniem podpisał się ponoć prezes zarządu gminnego OSP w Sępólnie Józef Olek, którego jednak na sesji nie było. W jego imieniu informację przekazał Grzegorz Borowicz, a wyłonił się z niej obraz nędzy i rozpaczy sępoleńskich ochotników. Jak łatwo się domyślić na sali zapanowało lekkie zdziwienie, a burmistrz powiedział nam że nie wierzy w to, że jest to oficjalne stanowisko całego Zarządu.
"Nie wierzę, że takie jest stanowisko całego Zarządu OSP" - tak burmistrz Sępólna Waldemar Stupałkowski komentuje wystąpienie komendanta OSP Sępólno Grzegorza Borowicza.
"Myślę, że to nie było stanowisko zarządu OSP, chociaż w ich imieniu przemawiał pan Borowicz. Niepotrzebnie zupełnie zostały tam wplecione wątki dotyczące morsów. Prawda jest, że samochody OSP są wiekowe, ale one są sprawne".
Mówi Weekend FM burmistrz Sępólna Waldemar Stupałkowski.
Ze sprawozdania wynika, że zarząd gminny OSP otrzymał w zeszłym roku 120 tysięcy złotych z budżetu gminy Sępólno.















