Będzie apelacja - zapowiada przedsiębiorca z Człuchowa i były radny Łukasz Gańcza. To jego odpowiedź na wyrok, jaki zapadł kilka dni temu przed Sądem Rejonowym Poznań-Nowe Miasto i Wilda. Człuchowianin został skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. Musi też pokryć koszta sądowe i zapłacić 1000 zł nawiązki Wiesławowi R.
To mężczyzna, który rzekomo miał zostać przyłapany na kradzieży piwa i przykuty do krat, a następnie polewany wodą, pobity i zastraszany przez Łukasza Gańczę. Wszystko miało się dziać rok temu na zapleczu jednego ze sklepów, prowadzonego przez człuchowianina na poznańskiej Wildzie. Sąd uznał to za niedopuszczalną formę samosądu i skazał mieszkańca Człuchowa.
"To było słowo przeciwko słowu. Sędzia dał wiarę człowiekowi, który ma wątpliwą reputację i w okolicy jest znany z licznych kradzieży sklepowych" - mówi Weekend FM Łukasz Gańcza.
- Wyrok jest bardzo niesprawiedliwy, w najgorszych snach nie sądziłem, że taki będzie. Sędzia dał wiarę człowiekowi, który moim zdaniem w każdym słowie kłamał i miał w tym jakiś cel. Moim zdaniem sędzia po prostu zobaczył w pewnym momencie, że jest bardzo dużo kamer, dużo szumu wokół tej sprawy i po prostu wystraszył się i dla siebie wydał jak najlepszy wyrok, żeby on miał czyste sumienie wśród sędziów.
Były radny z Człuchowa wyrok nazywa kuriozalnym i uważa, że został pomówiony w odwecie za stanowczą walkę ze sklepowymi złodziejami. Dodaje też, że tego dnia w ogóle nie było go w tym sklepie. Jego prawniczka już pracuje nad apelacją.















