To podstawowe wskaźniki uchwalonego dziś (17.12) budżetu Chojnic na 2019 rok. Sesji budżetowej przysłuchiwał się reporter Weekend FM Michał Drejer.
Dyskusja nad przyszłorocznym budżetem Chojnic nie była bardzo gorąca, ale trwała długo - ponad godzinę i 40 minut. Burmistrz Arseniusz Finster, prezentując założenia planu finansowego przyznawał, że:
- To będzie najtrudniejszy budżet, który przyjdzie mi realizować.
A to ze względu między innymi na rosnące w szybkim tempie ceny usług, które windują wartość inwestycji, ale także w obliczu cen prądu, które od stycznia mają poszybować o kilkadziesiąt procent oraz subwencję oświatową, która z kolei ma we wrześniu zmaleć o 1/9.
Negatywną opinię o budżecie w imieniu całego klubu PiS wyraził radny Bartosz Bluma:
- Mam oczywiście świadomość o wielkości realizowanych nakładów na edukację, opiekę społeczną, gospodarkę komunalną, jako tych tych podstawowych zadań gminy, natomiast jako klub radnych nie możemy zaakceptować przestawionego projektu budżetu na rok 2019.
Za to przewodniczący komisji budżetu Kazimierz Jaruszewski ocenił, że plan finansowy jako kontynuacja zadań z 2018 roku jest bardzo zrównoważony:
- Bardzo odpowiada mi ta konstrukcja tych trzech najważniejszych obszarów, tj. dochody-wydatki-inwestycje. Uważam, że jest bardzo przejrzysta i realistyczna.
Ostatecznie radni przyjęli budżet Chojnic na 2019 rok przy 14 głosach za, 6 przeciw i jednym wstrzymującym.















