Wciąż nie ma wyroku dla Sławomira Sz., kierowcy śmieciarki, która w październiku ubiegłego roku wjechała pod szynobus w Nowym Gronowie, w gminie Debrzno. I to pomimo faktu, że sprostowany został błąd w akcie oskarżenia, który stanął na przeszkodzie do wydania wyroku w poprzednim terminie. W poniedziałek (3.12.) uniemożliwił to fakt, że do Sądu Rejonowego w Człuchowie nie dotarły na czas zwrotne potwierdzenia odbioru zawiadomień o posiedzeniu od dwóch z 16 pokrzywdzonych:
Proszę państwa, no w związku z tym, że nie mamy zawiadomień od tych dwóch osób, nie mogę przeprowadzić posiedzenia w dniu dzisiejszym. Muszę ponownie odroczyć termin posiedzenia i wyznaczymy już odległy termin na 29 stycznia, tak żeby nie było problemów z doręczeniem zawiadomień.
Mówiła na sali sędzia Barbara Babińska.
Oskarżony Sławomir Sz. tym razem stawił się w sądzie i rozmawiał z dziennikarzami:
No to był wypadek, to był nieszczęśliwy wypadek, no. Ja nie zauważyłem pociągu. No bo to jest zakwalifikowane jako katastrowa w ruchu lądowym. Gdyby to był wypadek z samochodem, to już by nie było sprawy, a wy tu robicie jeszcze jakiś szum medialny (ani nie był pijany - w tle) i chcecie co, żeby nagonkę na mnie ktoś robił?
Przypomnijmy, że kierowca śmieciarki przyznał się do winy i złożył wniosek o samoukaranie, który miał być rozpoznany właśnie dziś (3.12.). Uzgodniona z prokuratorem kara to rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, roczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz nawiązki w wysokości od 1 do 2 tys. zł dla wszystkich pokrzywdzonych.















