Prokuratura Regionalna w Gdańsku przejęła od Prokuratury Rejonowej w Człuchowie śledztwo w sprawie śmierci Moniki z Kiełpinka. To dwulatka, która zmarła w człuchowskim szpitalu prawdopodobnie na sepsę, kilkanaście godzin po tym, jak została odesłana do domu z diagnozą ospy.
"Sprawą zajmie się nasz dział do spraw błędów medycznych, gdzie prowadzone są tego typu postępowania" - mówi Weekend FM rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku prokurator Maciej Załęski.
- Została już zabezpieczona stosowna dokumentacja medyczna oraz monitoring ze szpitala, przesłuchano też członków najbliższej rodziny. Czekamy na wynik sekcji, zlecono uzupełniające badania histopatologiczne. Niestety na tym etapie nie mogę przekazać jakichkolwiek ustaleń dotyczących przyczyny zgonu, bowiem będą one przedmiotem weryfikacji procesowych. Przedmiotem ustalenia śledztwa będzie m.in. prawidłowość decyzji podjętych przez lekarza diagnozującego dziecko przy pierwszej wizycie.
Śledztwo toczy się w sprawie narażenia dwulatki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jest to przestępstwo zagrożone karą do trzech lat więzienia. Jeśli mamy jednak - tak jak w tym przypadku - do czynienia z osobą, na której ciąży obowiązek opieki nad osoba narażoną, potencjalna kara wzrasta do pięciu lat więzienia.















