Dyrektor człuchowskiego szpitala otrzymał pisemne wyjaśnienia od lekarki, która 27 października przyjmowała na izbie przyjęć dwuletnią Monikę z Kiełpinka w gminie Człuchów - dziewczynkę, która kilkanaście godzin później zmarła w tej samej placówce, najprawdopodobniej z powodu sepsy. Jak dowiedziało się Weekend FM, lekarka nie kwestionuje tego, że postawiła diagnozę ospy. Jednak inaczej, niż matka i wujek dwulatki, relacjonuje przebieg wizyty. Bliscy dziewczynki mówią, że lekarka nawet nie wstała zza biurka. Ona twierdzi, że dziecko zbadała.
"Na prośbę o podanie przyczyny zgłoszenia, bliscy dziewczynki powiedzieli, że dzień wcześniej dziecko miało gorączkę, a w dniu zgłoszenia pojedyncze plamki na całym ciele" - przytacza pismo od lekarki dyrektor człuchowskiego szpitala Zdzisław Rachubiński.
- Jej zdaniem dziecko było w stanie dobrym, nie płakało, kontaktowało, diagnozę postawiła, bo zauważyła wysypkę, charakterystyczną dla pierwszych objawów ospy wietrznej. Zaleciła jeszcze, gdyby coś się działo, żeby jak najszybciej przywieźć dziecko, a około godz. 3:00 w nocy powiedziała, że pojawili się z dzieckiem ponownie, dziecko było w stanie ciężkim i od razu skierowała na oddział pediatryczny.
Zdzisław Rachubiński dodaje, że swoje wyjaśnienia złożył też pozostały personel, który był na dyżurze 27 października. Wynika z nich, że żadna z pielęgniarek nie była świadkiem przyjmowania dwulatki za pierwszym razem. Nikt nie może zatem potwierdzić ani wersji lekarki, ani relacji rodziny. Prokuratorskie śledztwo i szpitalne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie są nadal w toku.















