Gmina Chojnice musi dodatkowo „uzbroić” 4-kilometrową inwestycję między Pawłowem i Silnem w 1136 metrów barierek. Wymuszają to przepisy, które zdaniem wójta Zbigniewa Szczepańskiego nie są zbyt przemyślane, czemu zresztą włodarz gminy daje wyraz w dość bezpośredni sposób:
- Przepis mówi, że jeśli w bezpośrednim sąsiedztwie ścieżki rowerowej jest zagłębienie więcej niż pół metra, to muszą być cudowne barierki ochronne, bo jeśli jakiś pijak na rowerze wjedzie do rowu i sobie skręci kark, to jest prokurator. Ale jeśli jakiś pijak trzepnie w tę - uważam - niebezpieczną barierkę metalową i sobie skręci łeb, to jest jego problem.
Rów odwadniający biegnący wzdłuż drogi ma głębokość nawet półtora metra. Barierki będą kosztować 75 tys. złotych. Cała inwestycja to koszt ponad 2,6 mln złotych.















