W gminie Czarne doszło do ataku wilka na człowieka? Tak wynika z relacji szefa Wojskowego Koła Łowieckiego Żubr-Szczecinek Mariana Gryszuna. Jak informuje Weekend FM, ofiarą ataku był myśliwy, który był tłumaczem podczas komercyjnego polowania. Do zdarzenia doszło we wtorek (4.09.) po 20.00 przy ambonie pomiędzy Sierpowem a Krzemieniewem, w gminie Czarne. Uczestnika polowania zaatakował jeden z ośmiu wilków, bo tyle osobników liczyła wataha.
- Jak schodził z ambony, wilk go złapał za rękę. Dobrze, że miał plecak tylko na jedno ramię założony, jak wilk za rękę pociągnął, to ten plecak spadł i uderzył wilka i wilk odskoczył. Kolega, myśliwy z naszego koła zadzwonił do mnie, że nie może zejść z ambony, bo wilki atakują. No i przestań pieprzyć takie głupoty - mówię - że wilki atakują.
Mówi Weekend FM prezes Wojskowego Koła Łowieckiego Żubr-Szczecinek Marian Gryszun.
Według jego relacji, myśliwy ratował się ucieczką na ambonę i czekał, aż samochodem przyjadą po niego inni uczestnicy polowania. Jak dodaje Marian Gryszun, myśliwy nie został zraniony. W jego ubraniu zostały jednak cztery otwory po kłach.
Na miejscu byli też pracownicy Nadleśnictwa Czarne Człuchowskie, którym zdarzenie zostało zgłoszone. Jak mówią, nie ma pewności, czy rzeczywiście doszło do ataku wilków, ale nie mogą tego też z całą stanowczością wykluczyć. Zapewniają jednak, że nie ma powodów do paniki.
Nasz reporter dotarł do myśliwego, który został zaatakowany przez wilka
Nasz reporter dotarł do myśliwego, który został zaatakowany na terenie gminy Czarne, między Sierpowem a Krzemieniewem. To Marek Ostaszewski, myśliwy z 20-letnim stażem. Pochodzi z Dolnego Śląska, a na co dzień mieszka i pracuje w Austrii. Był tłumaczem podczas komercyjnego polowania na terenie Wojskowego Koła Łowieckiego Żubr-Szczecinek.
Jak relacjonuje, obserwował zwierzynę z ambony. Najpierw zobaczył pojedynczego basiora, a potem watahę wilków, składającą się z ośmiu osobników. Marek Ostaszewski twierdzi, że wilki przyjęły pozycję świadczącą o rozpoczętym polowaniu. Gdy próbował telefonicznie wezwać pomoc, zwierzęta wróciły do lasu. Zdecydował się zejść z ambony i wówczas doszło do ataku:
- Byłem już jedną nogą na ziemi, w tym momencie on mnie złapał za rękaw, a że miałem plecak założony tylko na jedną szelkę, więc on, jak mnie szarpnął za rękę, ten plecak spadł i go uderzył. W tym momencie wilk mnie puścił, więc wszedłem z powrotem na ambonę i już nie było wyjścia, już musiałem tylko czekać, aż ktoś przyjedzie, nie ryzykowałem zejścia.
Mówi Weekend FM Marek Ostaszewski.
Jak dodaje myśliwy, nie został zraniony. W jego ubraniu zostały jedynie cztery dziury po kłach. Nie zdołał zrobić zdjęć, bo nie miał ze sobą odpowiedniego sprzętu.
Dowiedz się więcej:
Zaatakował mnie wilk - twierdzi Marek Ostaszewski, myśliwy z 20-letnim stażem. Według jego relacji do ataku doszło we wtorek podczas polowania pomiędzy Sierpowem a Krzemieniewem w gminie Czarne. Do pochodzącego z Dolnego Śląska, a mieszkającego w Austrii, mężczyzny dotarł nasz reporter Wojciech Piepiorka. Już teraz w Weekend FM rozmowa z zaatakowanym przez wilka myśliwym:
To była rozmowa reportera Weekend FM Wojciecha Piepiorki z Markiem Ostaszewskim - myśliwym zaatakowanym przez wilka na terenie gminy Czarne.















