Zakład West-Pol może być źródłem przykrych zapachów, wyczuwalnych od lat w Rzeczenicy - do takich wniosków doszedł radny Lech Ciurzyński, który na własną rękę przeprowadził dochodzenie. Jak tłumaczy Weekend FM, nie mógł już znieść odorów, które od lat męczą mieszkańców miejscowości. Te nasiliły się szczególnie podczas ostatnich upałów.
Radny Ciurzyński przez kilka miesięcy przechadzał się w okolicach rowu melioracyjnego, do którego spływa deszczówka z zakładu. W końcu udało mu się pobrać próbkę zanieczyszczonej cieczy.
"Jako mieszkaniec, przejąłem rolę władzy, która nie zrobiła niczego, żeby postarać się o znalezienie źródła tego smrodu" - mówi Weekend FM radny Lech Ciurzyński.
Tą ciecz pobrałem i oddałem do analizy do powiatowego sanepidu, ponieważ nie ja jestem organem, który powinien to badać. W wyniku badania okazało się, że przekroczone są normy manganu, siarczynów jak i zawartości soli w tej wodzie i nie jest to woda, która spełniałaby wymogi pozwolenia wodno-prawnego, czyli dokumentu wydanego przez starostwo, który uprawnia do zrzutu wody deszczowej przez tą rurę. To nie była deszczówka.
Wynikami badań Lech Ciurzyński podzielił się z wójtem gminy Rzeczenica Tomaszem Gindą, ten odpiera zarzuty o bezczynność w sprawie smrodu, który męczy mieszkańców Rzeczenicy.
Jak poinformował Weekend FM Tomasz Ginda, trwa gminna kontrola, która ma ustalić źródło odorów. W pierwszej kolejności sprawdzonych zostało pięć firm, w tym West-Pol i jedno gospodarstwo rolne. Gminni urzędnicy mają też wiedzę o awarii systemu kanalizacyjnego, do której doszło w zakładzie.
"Kontrola jest w trakcie, ale konkretnego źródła przykrych zapachów nie udało się dotąd ustalić" - mówi Weekend FM wójt gminy Rzeczenica Tomasz Ginda.
Codziennie monitorujemy prace, które postępują w sprawie usunięcia tej awarii. Została wyczyszczona kanalizacja deszczowa, jest czyszczony rów odprowadzający kanalizację deszczową. My to wszystko sprawdzamy. Sprawdziliśmy też dokumentacje transportów w tym zakładzie. Kontrolujemy wszystko co jest możliwe, co może powodować, że skądś taki zapach się wydobywa.
Jak deklaruje wójt Tomasz Ginda, chce on doprowadzić do spotkania władz gminy i radnych z zarządem spółki. Z korespondencji, jaką otrzymał od wójta Lech Ciurzyński, wynika, że włodarz zwrócił się o interwencję do Wojewódzkiego Inspektoratu Środowiska.
Szefostwo West-Polu w Rzeczenicy przyznaje, że doszło do awarii systemu kanalizacji. Zapewnia jednak, że to nie zakład jest źródłem smrodu w tej miejscowości.
Jak informuje Weekend FM dyrektor finansowy West-Polu Paweł Michalewski, ujawniony przez radnego wyciek jest skutkiem awarii pomp, do której doszło w zakładzie. W efekcie część ścieku z przyzakładowej oczyszczalni przedostała się do kanalizacji deszczowej. W ten sposób ciecz wyciekła do rowu melioracyjnego, do którego mogła być odprowadzana wyłącznie deszczówka:
Ten zapach jest często odczuwalny w nocy kiedy zakład jest zamknięty, kiedy nic się w nim nie dzieje lub w godzinach wczesnoporannych. Przypadkowa awaria, która nastąpiła na początku sierpnia dała pretekst do sprawdzania, że w rzece Brzęczek, gdzie w rowie jest dziwna ciecz, ale ona nie śmierdzi, tak jak mieszkańcy się skarżą, strasznym odorem..
Mówi Weekend FM Paweł Michalewski.
Dyrektor finansowy West-Polu zapewnia, że awaria została zgłoszona do wszystkich służb i szybko usunięta. Uszkodzone pompy zostały już wymienione i system działa bez zarzutu.















