Gdy liczyły się sekundy, nie zawahali się i weszli do płonącego budynku, by uratować matkę z dzieckiem. Teraz odebrali podziękowania za bohaterską postawę i niebezpieczną akcję zakończoną sukcesem. Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Karsin wręczono podziękowania trzem strażakom z tutejszego OSP. 23 lipca uczestniczyli oni w akcji gaszenia groźnego pożaru byłego młyna w Karsinie przy ulicy Długiej. To dwupiętrowy budynek z drewnianymi stropami zaadoptowany na stolarnię i pomieszczenia mieszkalne. Pierwsi na miejsce przybyli właśnie ochotnicy z Karsina. "Zastaliśmy dość mocno rozwinięty pożar. Płomienie wydobywały się przez okna. Gdy dowiedzieliśmy się, że w budynku są ludzie, weszliśmy do środka, by ewakuować te osoby. Akcję bardzo utrudniały jednak wysoka temperatura i silne zadymienie" - relacjonuje Dawid Narloch z PSP w Kościerzynie i jednocześnie strażak OSP Karsin:
- Przy użyciu kamery termowizyjnej trzyosobowa rota udała się do środka, udało się te osoby zlokalizować. Z racji bardzo silnego zadymienia wiedzieliśmy, że bardzo trudno będzie nam przeprowadzić te osoby przez dym, dlatego zdecydowałem jako dowódca, że ewakuujemy te osoby przez okno przy użyciu drabiny.
38-letniej kobiecie oraz jej 13-letniemu synowi nic się nie stało. Strażacy również nie odnieśli obrażeń. Jak mówią reporterce Weekend FM, jeżeli będzie taka potrzeba, ponownie ruszą na ratunek:
- Stropy są tam drewniane. W tym momencie nie myśleliśmy o tym, że mogliśmy tam sami stracić życie. Po prostu wiedzieliśmy, że musimy do tych osób dotrzeć i je ewakuować.
Szczęśliwy finał akcji to zasługa wszystkich strażaków, którzy brali w niej udział - dodaje Dawid Narloch, który wraz z Jakubem Milochem i Michałem Lizikiem odebrał z rąk wójta i radnych podziękowania, pamiątkowe dyplomy i nagrody rzeczowe.















