Mieszkańcy Dębnicy w gminie Człuchów oburzeni decyzją proboszcza miejscowej parafii. Duchowny podczas dzisiejszego (16.05) pogrzebu nie pozwolił na wprowadzenie do kościoła trumny ze zwłokami zmarłego
Duże oburzenie wśród mieszkańców Dębnicy w gminie Człuchów wywołała decyzja proboszcza miejscowej parafii Andrzeja Wierzchowskiego. Duchowny nie zgodził się, żeby trumna ze zwłokami zmarłego 74-latka została wprowadzona do kościoła podczas dzisiejszego (16.05) pogrzebu:
- Chodzi o to, że ksiądz parafianina, nieboszczyka nie chciał wprowadzić do kościoła, dlatego, że nie chodził do kościoła dwa lata. A dlaczego nie chodził przez dwa lata? No bo był chory obłożnie i leżał w łóżku. To jaką możliwością mógł być w kościele, ale księdza to nie interesuje, on to ma gdzieś.
- Na tysiąc procent, nie na sto chodził do kościoła. Księżom pomagał, ale ile on pracy włożył w cmentarz i w ogóle. Kosił wkoło plebanii, tego się nie da opowiedzieć. To był naprawdę wierzący człowiek.
- Ksiądz twierdzi, że skoro on mógł wyjść sobie na dwór, gdzieś tam go posadzili na krześle, to na dobrą sprawę mógł chodzić do kościoła. No widać nie mógł.
Mówią reporterowi Weekend FM sołtys Dębnicy Zenon Psztur, jeden z mieszkańców Adam Majoch oraz znajoma rodziny Zofia Zakrzewska.
Proboszcz z Dębnicy pod Człuchowem tłumaczy, dlaczego nie wprowadził trumny ze zmarłym do kościoła
Ksiądz Andrzej Wierzchowski z parafii w Dębnicy tłumaczy, dlaczego nie zgodził się na wprowadzenie do kościoła trumny ze zwłokami zmarłego 74-latka. Rodzina chciała, aby ciało było w świątyni podczas mszy żałobnej, ale sprzeciwił się temu proboszcz. Podczas gdy żałobnicy modlili się w Dębnicy, trumna z ciałem pana Józefa była w kostnicy w Człuchowie. Dlaczego? "Ta osoba nie życzyła sobie mojej ingerencji w jej życie religijne" - mówi ksiądz Andrzej Wierzchowski:
- Ta osoba przez ten cały czas tutaj z tym proboszczem nie deklarowała swojej przynależności do parafii i nie życzyła sobie też mimo moich usilnych nalegań, wizyt kolędowych, też nie życzyła sobie ostatniej posługi, też sakramentu namaszczenia chorych.
Mówi reporterowi Weekend FM proboszcz dębnickiej parafii Andrzej Wierzchowski.
Zdaniem księdza w miejscowej parafii nie ma zwyczaju wprowadzania trumien do kościoła. Mieszkańcy są jednak innego zdania:
- Ja tu jestem urodzony i zawsze, jak tu powstała parafia, tu był nieboszczyk przewożony. Pierwszy przypadek taki, co jest niewprowadzony. Za tego księdza też był wprowadzony, to czemu takie bzdury gada, że to nie było tak.
Mówi Weekend FM sołtys Dębnicy Zenon Psztur.
Ostatecznie, po mszy w dębnickim kościele, ksiądz proboszcz wraz z rodziną pojechali jeszcze na osobne nabożeństwo do domu pogrzebowego w Człuchowie. Potem zmarły spoczął na cmentarzu w swojej wsi.















