Radni z Czarnego przyjęli dziś uchwałę w sprawie wygaśnięcia mandatu Mariusza Kopczaka. Wcześniej wezwał ich do tego wojewoda. Radny był bowiem pełnomocnikiem w firmie żony, która prowadziła sklepik w podległej gminie szkole. Zdaniem wojewody, stanowi to naruszenie zakazu zawartego w Ustawie o samorządzie gminnym.
Mariusz Kopczak po raz kolejny podkreślał, że nie zdawał sobie z niczego sprawy. "Nigdy nie posługiwałem się tym pełnomocnictwem" - mówił podczas sesji Mariusz Kopczak.
- Ja wiem, że zostanę teraz ukarany, ale nie wiem, czy za swoją niewiedzę, swoją nieświadomość, może moja żona za swoją niewiedzę, a może urzędnik za swoją niewiedzę i niedoradzenie. Ja sam, proszę mi wybaczyć, jestem głupi. Dlaczego ja mam na tym cierpieć, jeśli ja stałem z boku.
W głosowaniu wzięło udział 14 radnych. Za wygaszeniem mandatu głosowało 7, przeciwko było 3, a 4 się wstrzymało. Sam zainteresowany był w tej ostatniej grupie.
- Ja rozumiem ciebie, możesz czuć się pokrzywdzony, możesz czuć się niewinny. Ja to wszystko rozumiem, natomiast ja, jako bezstronny, patrząc, jeżeli mamy opinie prawne, które mówią, że jednak to prawo zostało złamane,to jest taka też sentencja rzymska: dura lex, sed lex, czyli twarde prawo, ale prawo.
Mówił w czasie dyskusji radny Janusz Winnicki, który głosował za wygaśnięciem mandatu.
Po przyjęciu uchwały Mariusz Kopczak opuścił salę obrad.















