W spotkaniu w Centrum Edukacyjno-Wdrożeniowym uczestniczyła głównie młodzież szkolna, ale przyszli też dorośli, i to z konkretnymi pytaniami. Między innymi o to, czy stowarzyszenia rzeczywiście muszą pisać dziesiątki sprawozdań finansowych.
- Rozumiem, że finanse muszą być transparentne, ale biurokracja zniechęca do wstępowania i działania w organizacjach pozarządowych - mówiła Janina Kosiedowska, prezes chojnickiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego:
- Pogłębia się biurokracja, szczególnie w tej stronie finansowej. Zakłada się a priori, że ludzie, którzy swój czas poświęcają na działalność, są uważani za kogoś, kto może działać nieuczciwie.
Adam Bodnar, choć zgodził się z taką opinią, zauważył również, że szczegółowe finansowe raporty to efekt nieuczciwych praktyk niektórych organizacji:
- Proszę też pomyśleć o tym, ile mamy osób w Polsce, które nadużywały zaufania, wykorzystywały formy organizacji pozarządowych do de facto prowadzenia działalności gospodarczej, do tego, żeby dokonywać różnego rodzaju oszustw na swoją własną rzecz i wzbogacać się.
Rzecznik ze spotkania w Chojnicach wyjechał z notatkami w sprawach, które wymagają sprawdzenia albo głębszej analizy.
Chojniczanie skarżyli się m.in. na słaby poziom wyszkolenia urzędników, np. w zakresie posługiwania się językiem migowym, i na przebieg planowanej obwodnicy, która, zdaniem części mieszkańców osiedla Kolejarz, została usytuowana zbyt blisko ich domów. Pytali też o prawa właścicieli prywatnych lasów w kontekście zniszczeń po nawałnicy.

















