Strażacy z Polnicy, w gminie Człuchów, musieli pieszo i własnymi samochodami udać się na akcję gaśniczą. Ich jedyny wóz bojowy był wówczas w naprawie.
Do pożaru doszło po godz. 14.00. Zapaliły się baloty słomy przy szkolnej kotłowni. Jako pierwsi na akcję ruszyli druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Polnicy. Na miejsce zdarzenia dotarli pieszo lub własnymi samochodami. Wszystko dlatego, że ich jedyny samochód - 31-letni jelcz - był wówczas w warsztacie. Przechodził kolejną naprawę. Tym razem usuwana była usterka związana z instalacją elektryczną.
Zanim na miejsce przyjechały posiłki z Człuchowa i Przechlewa, strażacy z Polnicy gasili pożar przygodnym sprzętem, zastanym w szkolnej kotłowni, m.in. łopatami czy gaśnicami. Ich jelcza udało się w końcu uruchomić i dojechał na akcję z opóźnieniem - wprost od mechanika.
Zdaniem strażaków, ta sytuacja jest dowodem na to, że jednostka musi zostać wyposażona w nowy samochód:
- Ludzie chętni do niesienia pomocy są, po prostu brak sprzętu. Miejmy nadzieję, że takich sytuacji będzie jak najmniej, bo nie możemy być pewni na sprzęt nasz po prostu, tak? Co z tego, że wyjedziemy, jak za chwilę auto albo stanie, albo coś tam innego się wydarzy.
Mówi Weekend FM naczelnik OSP w Polnicy Damian Chojnacki.
Jak informowaliśmy na antenie Weekend FM w ubiegłym tygodniu, druhowie od lat bezskutecznie dopominają się o ten zakup. Władze gminy Człuchów są zdania, że samorządu nie stać teraz na taki wydatek. Na naszej antenie wójt Adam Marciniak prośby strażaków z Polnicy nazwał "krzykami" i "wrzaskami".
Wójt gminy Człuchów Adam Marciniak czuje się zastraszony
Jak uważa Adam Marciniak, niektóre z wpisów na facebookowym profilu Ochotniczej Straży Pożarnej w Polnicy można potraktować jako groźby podpalenia. I łączy to z piątkowym pożarem balotów słomy przy polnickiej szkole. Tym, do którego druhowie ruszyli biegiem i własnymi autami.
Wójt Marciniak również był na miejscu i nabiera przekonania, że doszło do podpalenia. Zauważa również, że do pożaru doszło dwie godziny po tym, jak odwołany został komendant gminny Ochotniczych Straży Pożarnych, wywodzący się z polnickiej jednostki:
- Wiele wskazuje na to, że to było rozmyślne działanie no i nie wiem, czy nieprzypadkowe. Jeżeli porównuję to, również biorę pod uwagę to, że grożą mi spaleniem, moja rodzina jest podenerwowana, poczyniłem zabezpieczenia swojej nieruchomości, tym niemniej jest to sytuacja uciążliwa dla mnie no i niebezpieczna. Człowiek nie może spokojnie spać, jeśli wielu ludziom z tego środowiska podobałoby się, gdybym spłonął.
Mówi reporterowi Weekend FM wójt Adam Marciniak.
Włodarz podkreśla, że ceni większość strażaków z Polnicy, ale cała jednostka została wkręcona w zamieszanie o podłożu politycznym i dlatego stracił do niej zaufanie. Podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko, że gminy nie stać teraz na zakup nowego auta dla żadnej jednostki. Dodaje, że przygotowywany jest jednak program doposażenia gminnych straży.
Więcej na ten temat:
















