Remisem 2:2 zakończyło się wczorajsze spotkanie Chojniczanki z GKS-em Tychy. Wyjazdowy mecz dobrze rozpoczął się dla podopiecznych Krzysztofa Brede. Już w 12 minucie objęli prowadzenie, gdy Wojciech Lisowski wykorzystał rzut karny po faulu na Sebastianie Stebleckim. Dzięki trafieniom Kamila Zapolnika i Łukasza Bogusławskiego tyszanie wyszli jednak na prowadzenie 2:1. Punkt dla piłkarzy z Chojnic uratował w drugiej połowie rezerwowy Tomasz Mikołajczak. W końcówce Chojniczanka broniła remisu w osłabieniu. Czerwoną kartką za dwie żółte został ukarany Tomasz Boczek, który grał przeciwko swojemu byłemu klubowi.
Była to taka piłkarska kopanina, wojna. Piłka lata ła nad głowami. Fajnie się dla nas mecz ułożył. Dwie bramki straciliśmy po stałych fragmentach, za szybko. Jakaś dekoncentracja. Później, no co? Musieliśmy gonić, fajnie, że się udało i myślę, że cenny punkt. Jeszcze niejedna drużyna straci punkty na tym ciężkim terenie.
Mówi reporterowi Weekend FM piłkarz Chojniczanki Jacek Podgórski.
W tabeli pierwszej ligi chojniczanie są na trzecim miejscu, ale mają aż trzy zaległe spotkania do rozegrania. Pierwsze z nich już w najbliższą środę z Ruchem w Chorzowie.















