Leśnicy apelują do właścicieli lasów prywatnych, by nie palić teraz gałęzi. W lasach występuje bardzo duże zagrożenie pożarowe. Tymczasem, tylko w sobotę (7.04.) na terenie Nadleśnictwa Przymuszewo strażacy i leśnicy musieli wyjeżdżać do pożarów lasów kilka razy.
- W ostatnich dniach zmieniła się pogoda, jest coraz cieplej. Wszyscy sprzątamy po nawałnicy w lasach państwowych i na terenie lasów prywatnych. Ja rozumiem ludzi, którzy chcą uprzątnąć ten teren, bo wszyscy jesteśmy w takiej rozsypce po tym co się stało i zapomnieliśmy o zasadach bezpieczeństwa, a przez nieostrożność to się zrobi jakiś ogromy pożar i wtedy nie opanujemy tego, bo jeszcze wszystkie tereny nie są tak dostępne jak kiedyś - mówi Weekend FM nadleśniczy Nadleśnictwa Przymuszewo Artur Kowalski.
Musimy zachować coraz większą ostrożność
- Właściciele lasów prywatnych wypalają resztki po nawałnicy i nie zachowują należytej ostrożności - dodaje nadleśniczy Kowalski. - Okres palenia gałęzi już się skończył, bo jest za ciepło, za sucho i dużo pożarów z tego powstaje. Jest bardzo duże zagrożenie pożarowe i apeluję o zaprzestanie po prostu wypalania gałęzi do czasu zmiany pogody. Jest tyle materii po powalonym lesie, że jak się roznieci duży pożar, to będzie go ciężko zatrzymać - kończy nadleśniczy.
Nadleśniczy przypomina, że za taką nieostrożność i bezmyślność grozą kary finansowe. Przypomina też, że w wielu miejscach dotkniętych nawałnicą nadal obowiązują zakazy wstępu do lasów.















