"Zamiast posypać głowę popiołem za wręczenie ministrom tak wysokich nagród, PiS chce sobie poprawić notowania kosztem wynagrodzeń parlamentarzystów i samorządowców. Nie tędy droga". Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster mocno krytykuje wypowiedź prezesa partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego o cięciu płac dla posłów i lokalnych włodarzy:
- Ręczne sterowanie takimi sprawami prowadzi do gospodarki nakazowo-rozdzielczej, to po prostu jest dla mnie gorzej, niż PRL. Błędem rządu było to, że wypłacano nagrody, trzeba było zrobić regulację płac i pewnie by to Polacy zrozumieli. Jeżeli wynagrodzenia burmistrzów i wójtów będą obcięte o 20%, to czy my to samo mamy zrobić naszym urzędnikom, bo w tym momencie spłaszczenie tych płac będzie takie, że burmistrz będzie zarabiał tyle, ile zarabia jego dyrektor wydziału. To prowadzi do absurdu.
Mówi Weekend FM burmistrz Chojnic. I dodaje, że jego zdaniem rząd powinien się z zapowiedzi prezesa Kaczyńskiego wycofać.
Co na to burmistrz Brus Witold Ossowski?
Mamy kolejny komentarz samorządowca z naszego regionu dotyczący zapowiedzi cięcia wynagrodzeń parlamentarzystom i lokalnym włodarzom. Taką deklarację złożył wczoraj prezes PiS-u Jarosław Kaczyński. "Nie wrzucajmy posłów i samorządowców do jednego worka z członkami zarządów spółek skarbu państwa, których wynagrodzenia faktycznie są horrendalnie wysokie" - mówi Weekend FM burmistrz Brus Witold Ossowski:
- W samorządzie nie pracuje się tylko dla pieniędzy, tylko to jest też jakaś misja, ale gdyby wynagrodzenia też były niższe, to nie będzie to zachęta do pracy w samorządzie, a trzeba zwrócić uwagę na to, jaka to jest jednak odpowiedzialność, jak zarządza się budżetem, ile trzeba zdrowia, energii, czasu poświęcić, żeby taką jednostką zarządzać. To jest duże przedsiębiorstwo.
Przypomnijmy, że obniżenie wynagrodzeń posłom, ale także wójtom, burmistrzom, prezydentom miast, starostom i marszałkom województw zapowiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński. Była to reakcja na krytykę społeczną, dotyczącą kilkudziesięciotysięcznych nagród, które wypłaciła sobie i podległym ministrom była premier Beata Szydło.















