Dziś kojarzy się z przede wszystkim z polewaniem wodą, jednak "Lany Poniedziałek" nie zawsze był lany... W tradycji kaszubskiej wielkanocny poniedziałek związany był z dyngowaniem gałązkami jałowca.
Chłopcy odwiedzali domy, by wysmagać nimi młode dziewczęta - mówi Weekend FM wiceprezes kościerskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego Beata Jankowska:
Trzeba pójść w poniedziałek wielkanocny wczesnym rankiem do dziewczyny, wziąć gałązkę brzózki albo jałowca, zazwyczaj jałowiec był bardziej popularny, wiadomo. No i potem po nogach, pod pierzyną jeszcze jak dziewczyny śpią wydyngować tak porządnie. Za to chłopcy dostawali jakieś słodycze, jaja, czyli trzeba zabrać ze sobą koszyk koniecznie jakiś wielki, bo jak się kilka domów obejdzie, kilka gospodarstw z dziewczętami, gdzie tam są młode panny, to już można (do kosza) nazbierać.
Dla dziewcząt natomiast dyngowanie gałązkami jałowca oznaczało duże powodzenie.















