Zgłoszenie, które wczoraj (15.03) po godz. 20.00 nadeszło do Chojnic z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, brzmiało groźnie: "Do stawu w Leśnie , w gminie Brusy, wpadło auto osobowe. Tkwi tam z zapalonymi światłami."
Strażacy zadziałali błyskawicznie, bo zachodziło podejrzenie, że ktoś mógł wpaść do wody.
- Na szczęście okazało się, że kierowca opuścił pojazd o własnych siłach i oddalił się z miejsca zdarzenia - mówi Weekend FM zastępca komendanta straży pożarnej w Chojnicach, Marcin Wróblewski:
- Strażacy ubrani w specjalne kombinezony weszli do środka i przeszukali wnętrze pojazdu, w którym nikogo nie było. Automatycznie po zgłoszeniu została również zaalarmowana grupa ratownictwa wodnego z Kościerzyny, która wyruszyła na miejsce zdarzenia, w razie przypadku, gdyby ktoś znajdował się pod tym samochodem. W międzyczasie ustalono, że właściciel oddalił się z miejsca zdarzenia do pobliskich zabudowań celem ogrzania się.
Samochód wyciągali ze stawu, oprócz strażaków z Chojnic, także ochotnicy z Brus, Leśna i Czapiewic.

















