Człuchowianie nie chcą budowy stacji bazowej telefonii komórkowej blisko swoich domów. Liczą na to, że uda im się zablokować inwestycję Polkomtelu, choć operator sieci Plus ma już pozwolenie na budowę. Tym tematem zajmuje się nasz człuchowski reporter Wojciech Piepiorka, który jest teraz ze mną w studiu.
Ponad 40-metrowy maszt ma stanąć przy ulicy Szczecińskiej 44 - niedaleko stacji paliw oraz sklepów rowerowego i rolniczego. To na skraju dwóch dużych osiedli mieszkaniowych - Witosa i Sikorskiego. Nic więc dziwnego, że pojawiły się głosy sprzeciwu. W ostatnim czasie przeciwko budowie podobnych masztów protestowali w Czarnem czy Stołcznie w człuchowskiej gminie wiejskiej. Mieszkańcy tych miejscowości o inwestycjach dowiadywali się dopiero w momencie, gdy rozpoczęły się prace przy budowie fundamentów wież. Człuchowianie znaleźli się w teoretycznie lepszej sytuacji, bo zareagowali już na etapie procedury administracyjnej. Nie wiadomo jednak czy będą w stanie cokolwiek wskórać. Na razie fakty są takie, że starosta człuchowski wydał Polkomtelowi pozwolenie na budowę, a mieszkańcy odwołali się do wojewody. Obawiają się o swoje zdrowie. Boją się szkodliwego promieniowania.
- Ludzie, którzy będą mieszkać w pobliżu tego nadajnika, będą narażeni na trzykrotnie większe promieniowanie, niż zakładają to przepisy.
Człuchowianie podają o wiele więcej argumentów. Liczą też na wsparcie burmistrza i zbierają podpisy pod protestem. Na każdym kroku podkreślają jednak, że zdają sobie sprawę, że tego typu instalacje są potrzebne. Chcą jednak, żeby Polkomtel zbudował wieżę dalej od ich domów.
Trwa zbieranie podpisów pod protestem przeciwko budowie stacji bazowej
Mieszkańcy osiedli Sikorskiego i Witosa chcą, żeby maszt stanął w innym miejscu, niż na działce przy ulicy Szczecińskiej. Wyliczyli, że wieża ma stanąć kilkadziesiąt merów od najbliższego domu.
"To dość młoda technologia, skutki jej oddziaływania na ludzkie zdrowie nie dostały dobrze zbadane" - uważają z mieszkańcy. Napisali do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku:
- Powinien zostać poinformowany w przypadku takiej budowy, a nie został, gdyż w tym projekcie budowlanym wskazany został każdy nadajnik osobno. Można powiedzieć, że to był wybieg prawny, aby taką zgodę na budowę takiego nadajnika uzyskać w tak bliskim sąsiedztwie ludzi, którzy tutaj zamieszkują.
Mówi reporterowi Weekend FM syn właścicieli najbliżej położonego od wieży domu Krzysztof Chuć.
Mieszkańcy Człuchowa odwołali się od decyzji starosty do wojewody, który w styczniu wydał już pozwolenie na budowę. Zbierają też podpisy pod protestem:
- Gdzieś około 90% mieszkańców okolicy jest przeciwna tej inwestycji. Prawdopodobnie zbierzemy gdzieś około 700 podpisów, więc jest to naprawdę spora grupa ludzi, która się sprzeciwia i się po prostu boi takiej inwestycji, tym bardziej, że terenów po tej stronie Człuchowa, pustych nawet, wyżej wyniesionych nie brakuje.
Mówi człuchowski radny i zarazem mieszkaniec jednego z bloków na osiedlu SIkorskiego Błażej Kapelski.
Mieszkańcy złożyli do burmistrza Człuchowa wniosek o rozpoczęcie negocjacji z inwestorem.
Ryszard Szybajło deklaruje, że będzie negocjował z inwestorem
Ryszard Szybajło zapewnia, że solidaryzuje się z mieszkańcami Człuchowa, którzy protestują przeciwko budowie wieży telefonii komórkowej przy ulicy Szczecińskiej. Burmistrz tłumaczy, że nie mógł zablokować tej inwestycji. Pozwolenie na budowę w styczniu wydał starosta człuchowski. Po stronie burmistrza leżała decyzja, czy konieczne jest wydanie decyzji środowiskowej. Podlegli mu urzędnicy zdecydowali, że taki dokument nie jest wymagany:
- Te miejsca dostępne dla ludności występują pod osią głównej wiązki promieniowania anteny, nie w osi, a pod osią, w związku z powyższym nie można uznać, że przedsięwzięcie to jest mogące znacząco oddziaływać na środowisko lub też potencjalnie, brak zatem podstaw prawnych do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.
Mówi kierownik Referatu Infrastruktury, Przestrzeni i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miejskim w Człuchowie Dorota Lipska.
Mieszkańcy osiedli Witosa i Sikorskiego odwołali się do wojewody i inspektoratu środowiska w Gdańsku. Niezależnie od tego liczą jednak, że burmistrz pomoże im przekonać inwestora do zmiany lokalizacji masztu:
- A ja mogę być negocjatorem i próbować prowadzić takie rozmowy, ale litera prawa jest jednoznaczna i w zasadzie burmistrz, wójt na terenie, w którym jest aktualny plan zagospodarowania przestrzennego, niewiele ma do powiedzenia.
Mówi burmistrz Człuchowa Ryszard Szybajło.
O sprawę zapytaliśmy też inwestora. Przedstawiciel firmy nie ustosunkował się jeszcze do pytań naszego reportera.
Do tematu wrócimy.















