- Ta kwota powaliła nas z nóg - mówi radny PiS Leszek Szymczak:
- To nie jest milion, 2 miliony, to jest 14 mln zł, które burmistrz Sylka zamierza pożyczyć w tym roku, gdzie wszystko się może wydarzyć.
Oliwy dolewa radny Krzysztof Sławski.
- Jest rok wyborczy i burmistrz Bytowa próbuje wygrać wybory kartą finansową, a więc sfinansuję to, dam podwyżkę urzędnikom, tylko, żeby wygrać, utrzymać się przy władzy.
Burmistrz Bytowa Ryszard Sylka podkreśla, że kredyt to założenia budżetu na 2018 r. i na realizację inwestycji z udziałem środków unijnych. W takim przypadku, zanim środki zostaną zrefundowane, trzeba je wydać z własnej kasy i robi się to właśnie z kredytu:
- Ten kredyt nie jest na jakąś akcję przedwyborczą, nie jest to kredyt potrzebny nam na bieżącą działalność, ale na konkretne zadania, których mieszkańcy dawno oczekują. Zadłużenie gminy po zaciągnięciu tego kredytu, o ile go w ogóle zaciągniemy, na koniec roku będzie wynosiło 24,93%, jest to wyjątkowo małe zadłużenie.
Głosowanie nad uchwałą o zaciągnięciu kredytu odbędzie się najbliższy poniedziałek (5.03.).















