Prokuratura Rejonowa w Człuchowie będzie musiała jeszcze raz zająć się śledztwem dotyczącym śmiertelnego potrącenia na przejściu dla pieszych w Czarnem. Człuchowski sąd postanowił dziś (15.02.) tak, jak chcieli bliscy zmarłej Ewy Lewandowskiej: uwzględnił ich zażalenie, uchylił postanowienie o umorzeniu postępowania i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
W uzasadnieniu sędzia Czesław Szymanówka nazwał decyzję prokuratorów przedwczesną, a zebrany materiał dowodowy niewystarczającym. Wskazał też szereg czynności, które prokuratorzy muszą wykonać, żeby wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia z 2 lutego 2017 roku. Chodzi m.in. o dokładniejsze przesłuchanie świadków oraz wezwanie nowych, sporządzenie kolejnej opinii biegłych, a także ewentualne przeprowadzenie eksperymentu procesowego. Dopiero wówczas - zdaniem sądu - śledczy będą mieli pełen ogląd na sprawę i będą mogli rzetelnie ocenić cały materiał dowodowy.
- Organ prowadzący postępowanie przygotowawcze rozstrzygnie, kto i jaką zasadę ruchu drogowego naruszył i czy między naruszoną zasadą ruchu drogowego a skutkiem w postaci śmierci pozostaje bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy.
Mówił w uzasadnieniu sędzia Czesław Szymanówka.
Dzisiejsze postanowienie sądu jest prawomocne.
Córki Ewy Lewandowskiej z Czarnego nie kryją zadowolenia
Sąd przyznał rację bliskim zmarłej kobiety, że postępowanie człuchowskiej Prokuratury Rejonowej zostało umorzone przedwcześnie, a materiał dowodowy był niekompletny:
- Przede wszystkim jesteśmy niesamowicie pozytywnie zaskoczeni, bo już było zwątpienie, że jednak nie uda się tej sprawy ruszyć od początku. Jesteśmy pełne nadziei i będziemy dalej walczyć o udowodnienie, że sprawca jest winien śmierci mamy.
Mówiła w sądzie reporterowi Weekend FM jedna z córek śmiertelnie potrąconej kobiety, Jolanta Świętochowska.
Zgodnie z decyzją sądu, przesłuchane mają zostać m.in. córki potrąconej kobiety. Mają mówić choćby o tym, w jakiej kondycji zdrowotnej była ich mama oraz czy była w stanie z dużą prędkością wtargnąć na jezdnię. A właśnie dlatego, że takiego scenariusza nie byli w stanie wykluczyć prokuratorzy, śledztwo zostało umorzone.
- Cieszę się, bardzo się cieszę z decyzji sądu. Jest jakaś tam nutka nadziei na pomyślność w tej sprawie, a dla nas jakiś spokój przyszły, za jakiś czas, ale cieszę się, dziękuję, naprawdę.
- dodała po publikacji postanowienia sądu inna z córek zmarłej, Anna Jakubik.
Więcej na ten temat:
















