Jadący z górki pojazd, wiozący około 20 dzieci z pobliskiej szkoły na basen, wpadł w poślizg i zaklinował się między ogrodzeniami po dwóch stronach drogi.
- Było bardzo ślisko, jechaliśmy bardzo wolno, na dwójeczce i po prostu nie było sypane. Tą górą się zawsze wyjeżdżało, ale tam jest w remoncie droga, tamtędy nie idzie zjeżdżać. Jedynie tu, albo następna, ale następna to jeszcze większy zjazd. Zgłaszałem to już przy pierwszych śniegach, że tutaj są drogi nigdy nie posypywane, żeby posypywać. Obiecali, że będą sypać. Jakbym przewidział, to bym nie zjeżdżał wcale.
Mówił reporterowi Weekend FM kierowca autobusu.
Rozbity pojazd spomiędzy ogrodzeń wyciągał ciężki sprzęt. Dzieciom nic się nie stało. Po zdarzeniu wróciły do szkoły.

















