Najpierw nawałnica pozrywała lub uszkodziła dachy, a teraz wiatry i ulewne deszcze niszczą prowizoryczne plandeki. W takich przypadkach wciąż na pomoc mieszkańcom przybywają strażacy.
- Ludzie tygodniami czekają na dekarzy, a muszą przecież mieć jakiś dach nad głową - mówi Radiu Weekend Grzegorz Rybacki z OSP Gostycyn, który w miniony poniedziałek kierował pracami strażaków zabezpieczających zerwane folie na budynku w Małej Kloni:
- Pogoda jest taka, jaka jest, tych dachów rozwalonych jest masa, fachowców niestety brakuje, a pogoda nie sprzyja. Cały czas mamy co robić.
W Małej Kloni nawałnica pozostawiła po sobie duże zniszczenia. Zalane mieszkanie i podziurawiony dach są od czasu jej przejścia problemem Małgorzaty Rowińskiej. W poniedziałek to właśnie na jej posesji stanął strażacki wysięgnik.
- Zerwało plandeki, taki silny wiatr, że starają się strażacy zabezpieczyć, bo wiadomo - deszcze jeszcze. Jestem akurat na etapie czekania na fachowców, którzy mi dach zmienią. 20 przychodzą, ale do 20 muszę jakoś tutaj przetrwać.
Jak udało nam się ustalić, w gminie Gostycyn wszyscy poszkodowani otrzymali już pieniądze na naprawę zniszczeń po nawałnicy. Problemem jest oczekiwanie na firmy budowlane.




















