Rada Miasta większością głosów odrzuciła wczoraj (27.09.) proponowane przez burmistrza nowe stawki podatku od nieruchomości i środków transportowych. Pierwsze miały wzrosnąć średnio o 2 procent, drugie o 2,5 procenta. W obu przypadkach większość radnych głosowała jednak przeciw. Zdaniem burmistrza Kościerzyny Michała Majewskiego to działanie polityczne.
- W poprzednich kadencjach z wielką łatwością podejmowano decyzje o podwyżkach lokalnych podatków czy wykupie od miasta sieci wodociągowo - kanalizacynej, by ratować budżet. A gdy proponujemy minimalną zmianę, tylko o stopień inflacji, to nie zostaje to przyjęte - mówi Radiu Weekend burmistrz Kościerzyny Michał Majewski:
- Odbieram to jako działanie polityczne, z drugiej strony cieszę się, że mieszkańcy i przedsiębiorcy nie będą mieli wzrostu, natomiast ja muszę w ten sposób pilnować budżetu i dochodów miasta. Boję się, że w kolejnych kadencjach, nie wiem, czy będę to ja, czy będzie to ktokolwiek inny, będzie niestety zmuszony, aby podjąć decyzję o podwyżkach dwucyfrowych po to, żeby realnie utrzymać budżet na stałym poziomie.
Głosujący przeciw podwyżce, radny Dawid Jereczek z Inicjatywy dla Kościerzyny proponuje burmistrzowi, by dodatkowych wpływów do budżetu szukać w innych źródłach:
- Najłatwiejszą drogą do pozyskania środków kolejnych jest podwyżka podatków. Ja myślę, że są trochę trudniejsze drogi, żeby te środki znaleźć, ale te drogi są, a droga podniesienia podatków to jest najłatwiejsza droga, żeby tą dziurę w budżecie sobie załatać.
Wzrost podatków od nieruchomości miał przynieść do miejskiego budżetu dodatkowe około 300 tys. zł, od środków transportowych - blisko 60 tys. zł. Po niezatwierdzeniu proponowanych przez burmistrza taryf, na kolejnych sesjach włodarz będzie proponował radzie nowe propozycje stawek lokalnych podatków.
















