Funkcjonariusze już wczoraj (26.09) sprawdzali miejsca, w których mógł przebywać Janusz K., ale - jak dowiedziało się Radio Weekend - nigdzie go nie zastano.
Jeżeli policjanci otrzymają sądowy nakaz, niezwłocznie przystępują do czynności zatrzymania i doprowadzenia danej osoby do najbliższego aresztu śledczego - mówi rzecznik kościerskiej policji Piotr Kwidziński:
- Po miesiącu zamienia się nakaz doprowadzenia na list gończy i tutaj są troszeczkę już inne procedury, są działania operacyjne policji, może być nakaz, list gończy europejski. Jesteśmy w strefie Schengen, ta osoba widnieje w komputerach, gdziekolwiek będzie sprawdzana na terenie naszego kraju czy na terenie Europy, wszyscy policjanci będą wiedzieli, że ta osoba jest poszukiwana.
Sędzia Janusz K. ma zostać przymusowo doprowadzony do Zakładu Karnego w Starogardzie Gdańskim, bo dwukrotnie nie stawił się do odbycia kary. Sąd Apelacyjny w Koszalinie prawomocnym wyrokiem skazał go na 4 lata więzienia oraz grzywnę i przepadek korzyści majątkowej. Sędzia z Kościerzyny został oskarżony m.in. o przyjęcie łapówek w łącznej kwocie 140 tys. zł w zamian za korzystne rozstrzygnięcia. W więzieniu miał przebywać ostatecznie od 8 września.















