Oficerowie BOR-u, którzy w połowie sierpnia ochraniali premier Beatę Szydło w Chojnicach, mieli "rozrabiać" w tutejszym hotelu.
Niepotwierdzone informacje o imprezie, która miała się zakończyć zdemolowaniem hotelowego pokoju, pojawiały się od kilkunastu dni, w końcu napisał o tym jeden z tabloidów, a sam BOR odniósł się do sytuacji w oficjalnym komunikacie.
Szczegóły zna Michał Drejer.
Biuro Ochrony Rządu potwierdziło, że wobec dwóch funkcjonariuszy wszczęto postępowanie dyscyplinarne, jednak BOR podkreśla, że "zastrzeżenia nie dotyczyły dewastacji pokoju hotelowego, a jedynie naruszenia obowiązującego na terenie hotelu zakazu palenia".
W całej sprawie miało już zostać przeprowadzone postępowanie wyjaśniające, w którym ustalono, że hotel nałożył na obu funkcjonariuszy karę umowną, którą ci zapłacili. "Ustalono, że mogło dojść do naruszenia dyscypliny służbowej, jednocześnie nie znaleziono dowodów, wskazujących na ewentualną możliwość popełnienia przestępstwa", wyjaśnia BOR.
Przypomnijmy, że Beata Szydło, a wraz z nią rządowa obstawa, wizytowała rejon Chojnic tydzień po sierpniowej nawałnicy.















