Dymisja starosty i zwolnienie dyscyplinarne dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania kryzysowego - takie żądania na wczorajszej (31.08) sesji powiatowej w Chojnicach postawiła radna Mirosława Dalecka. Przedtem podała argumenty: dyrektor nie przekazał gminom komunikatu, który 11 sierpnia ostrzegał przed zbliżającą się burzą, a starosta złamał ustawę o zarządzaniu kryzysowym. Dyskusja była gorąca:
- Sołtys Rytla przerósł pana w działaniach. Mógłby się pan uczyć od sołtysa Rytla, a nie skarżyć się...
- Niech pani nie żartuje i głupoty opowiada, bo to tak nie było.
- Proszę państwa, pan rażąco naruszył Ustawę o zarządzaniu kryzysowym, nie tworząc Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Kiedy pan powoła to centrum? Od kiedy pan powoła? Zadaję pytanie!
Starosta Stanisław Skaja odpierał zarzuty. Przyznał, że dyrektor nie odczytał komunikatu i nie przesłał go dalej. Jednocześnie tłumaczył, że urzędnik był tego dnia sam w wydziale, a treść ostrzeżenia nie była alarmująca. Bronił się też przed posądzeniem o łamanie ustawy:
- Centrum powołuje się w przypadkach m.in. klęski żywiołowej. To są określone zadania. Całodobowy dyżur był pełniony, oświadczam pani. Polegał na tym: do godz. 16:00 jest osoba w Wydziale Zarządzania Kryzysowego. Po godz. 16:00 z upoważnienia starosty i w dniach wolnych od pracy funkcjonuje powiatowa straż pożarna, państwowa powiatowa straż pożarna, która przejmuje jakby obowiązki.
Emocje na sali obrad wczoraj podnosiła też demonstracja członków stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność. Przyszli z transparentami, na których m.in. widniały hasła "Starosta 311 głosów, 5 ofiar".















