Dlatego mieszkańcy Kochanowskiego w Sępólnie Krajeńskim chcą zmian w projekcie budowy ulicy. Argumentują, że w kilku przypadkach różnica między podjazdem do garażu lub wejściem do domu wynosi nawet 50 centymetrów. Tymczasem w projekcie nie ma schodów, bo te musiałyby zająć nowy chodnik, a nie każdy chce dokonywać przeróbek na swojej posesji i na własny koszt:
- Nasz pan radny chodzi i był na każdym zebraniu i on też nie zdawał sobie sprawy, że wyjdzie taki problem. Dlaczego my mamy teraz ponieść koszty tego? Państwo chcecie nam zrobić. Ja sobie nie wyobrażam, że mam wchodzić do domu, mieć tunel jakiś zimą zasypany. Odejść od posesji, zrobić pasek zieleni i żeby nie było na przełomie tych sześciu domów zatoczek do parkowania.
Mieszkańcy ulicy Kochanowskiego poprosili o spotkanie z burmistrzem Sępólna Waldemarem Stupałkowskim, który osobiście przekonał się, na czym polega problem. Włodarz obiecał, że na miejscu pojawi się projektant i skonsultuje z mieszkańcami inne warianty:
- Szczegółowych rozwiązań przecież na miejscu nie zrobimy. Ja myślę, że musimy po prostu do projektanta wystąpić z wnioskiem, żeby tutaj zaproponował rozwiązanie tego problemu. Niech spróbuje indywidualnie to rozwiązać i na pewno będzie tak, że będą wjazdy i podejścia, ale też trzeba rozumieć, że w niektórych sytuacjach kończą się pomysły na rozwiązanie. Albo schody, albo podjazd.
Na razie nie wiadomo, jakie zmiany w projekcie zostaną zaproponowane, i czy wpłynie to na koszty przebudowy ulicy Kochanowskiego. Wiadomo natomiast, że wydłuży to termin wykonania inwestycji.















